Trudności / Difficulties

Pociągając smutne kwestie, dzisiaj o trudnych aspektach życia solo.

|NIE JEST SIĘ DLA NIKOGO NAJWAŻNIEJSZYM|

To jest bardzo bolesne. Żadnego mojego awansu ani podwyżki nie miałam z kim świętować, czasem nawet urodzin. Nie to, że rodziców i dziadków to nie obchodzi, tylko obchodzi inaczej niż by się chciało. Nikt na Ciebie nie czeka, nikt Cię nie odbiera z dworca.

Rozwiązałam to pracując nad świadomością, że dla Boga jestem najważniejsza na świecie. Jezus nigdy nie zastąpi ukochanego/męża (nie odbierze Cię z dworca), ale bardzo realnie może pomóc przeżywać samotność.

*Zdaję sobie sprawę, że to brzmi kościółkowato i banalnie, ale mnie naprawdę pomogło przyjęcie tego tak na serio, do krwi. Że cierpienie przeżywane z Jezusem rozszerza serce, zwiększa empatię i robi z nas lepszego człowieka. Potraktowanie Jezusa tak realnie jak realnie traktuję np. Marysię.*

|NIKT CIĘ NIE DOTYKA|

Są jakieś badania amerykańskich naukowców, które stwierdzają, ile dotyków dziennie człowiek potrzebuje. Osoba, która żyje solo bardzo często dostaje zero albo grubo poniżej uśrednionej normy.

*Wiem, że są mamy, które marzą o tym, by ich przez chociaż kwadrans nikt nie dotykał ani nie wołał – możecie ofiarować w intencji osób, które żyją same.*

Lekarstwem są przyjaciółki, które są świadome powyższego. Trzeba po prostu iść i powiedzieć, że potrzebuje się człowiek przytulić. Długie przerwy źle robią na życie.

|ŚWIADOMOŚĆ, ŻE MOŻNA NIGDY NIE ZOSTAĆ MAMĄ|

Zegar biologiczny tyka i jest bezlitosny. Trwałam w poczuciu tymczasowości mojego życia z założeniem „że to przecież w końcu przestanie tak być”. Że może wtedy, tam za rogiem czeka zmiana. Nie czekała. Przyszedł moment, że usiadłam i powiedziałam sobie tak realnie, że może się zdarzyć, że nigdy nie będę mamą. Bolało, bardzo mocno. To jednak uwalnia od życia w iluzji i trwania w poczekalni aż cię wreszcie wywołają. Życie kobiety bezdzietnej nie jest mniej warte niż życie mamy. Kobietą jest się w pełni także wtedy, gdy dzieci się nie posiada. Jeżeli ktoś twierdzi inaczej, to kłamie. Tę tęsknotę można ofiarować w różnych intencjach, jak każde cierpienie. Ważne, by nie urosło do rozmiarów przysłaniających inne aspekty życia. Nie chodzi o to, by popadać w fatalizm, tylko po prostu oswoić się i podchodzić do każdego wariantu bez rozpaczy.

DSC01915

|PYTANIA RODZINY (i ZNAJOMYCH, jeżeli ma się niefajnych)|

Coś, co mnie na szczęście omija, ponieważ w mojej najbliższej rodzinie do obowiązku sparowania podchodzi się raczej z dystansem. Uratować życie może wtedy jedynie solidne poczucie własnej wartości i asertywność. Wyobrażam sobie, że mogą być w rodzinie osoby, które nie przestaną pytać ani „doradzać”. W moim przypadku skończyłoby się niestety na pewno bardzo drastycznym ograniczeniem kontaktów, bo wiem, że na niektórych nie ma rady.

|BANK|

Dla banku w kontekście kredytu jest się najniżej w hierarchii, emeryci są bardziej wiarygodni niż stara panna.

Powiedział mi to doradca kredytowy. Oczywiście użył łagodniejszych słów. Nie jestem jakąś orędowniczką lichwy i zadłużania się do końca życia. Kiedy jednak nie pochodzi się z rodziny obszarników i żyje się z jednej pensji, trudno uciułać.

Następny wpis już będzie nieco bardziej optymistyczny.

Dlaczego to piszę

Część pierwsza


Difficult aspects of solo life:

|THERE IS NOBODY FOR WHOM YOU ARE THE MOST IMPORTANT PERSON|

This is very painful. I didn’t have anybody to celebrate my promotion or rise with, sometimes even my birthday. Not that parents and grandparents don’t care – they do, but in a different way. Nobody is waiting for you, nobody picks you up from the train station.

I solved this by working on the awareness that for God I am the most important in the world. Jesus will never replace your beloved / husband (he will not pick you up from the station), but he can really help you survive loneliness.

* I realize that it sounds „churchy” and banal, but it really helped me when I started thinking about Jesus as a fellow living person like e.g. my friend Marysia. The suffering experienced with Jesus extends the heart, increases empathy and makes you a better human being.*

| NOBODY TOUCHES YOU|

There are some studies of American scientists who state how many touches a person needs per day. A person who lives solo very often gets zero or well below the average norm.

* I know that there are moms who dream of not being touched or not being called by anyone for a quarter of an hour – you can offer it up for people who live alone. *

The cure for this is friends who are aware of that above. You just have to go and say that you need a hug. Don’t take long breaks.

|BEING AWARE THAT YOU CAN NEVER BE A MOM|

The biological clock is ticking and it’s ruthless. I live in the sense of temporariness of my life with the assumption that „after all it will stop to be this way”. That maybe then, there is a change waiting around the corner. There wasn’t. The moment came that I sat down and told myself so realistically that it could happen that I would never be a mum. It hurt, very much. This, however, freed me from life in illusion and the feeling I in a waiting room until they finally call me. The life of a childless woman is not worth less than the life of a mother. A woman is also fully a woman without having a child. If someone says otherwise, he’s lying. You can offer this longing in various intentions, like every suffering. It is important that it doesn’t grow to dimensions that obscure other aspects of life. It isn’t about falling into fatalism, but simply getting used to this option and approaching every variant without despair.

|QUESTIONS FROM FAMILY (and FRIENDS, if they aren’t cool friends) |

Something that, fortunately, bypasses me, because, in my family, the obligation to have somebody is approached with a distance. I think the only resolution is solid self-esteem and being assertive. I imagine that there may be people in your family who don’t stop asking or „advise”. In my case, unfortunately, it would definitely end up with limiting the relationship with this part of my family.

| BANK |

For the bank, in the context of a loan, you’re the worst potential client, the pensioners are more credible than you (at last in Poland).

This is what a credit adviser told me, of course, he used nicer words. I’m not an advocate of usury and indebtedness for the rest of your life. However, when you don’t come from a family of landowners and live on a single salary, it is difficult to get along.

This is the last entry about shadows, the next one will be all about the bright sides of solo life.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s