„Jezus i kobiety” Enzo Bianchi

Wokół tematu „Kobiety w Kościele Katolickim” narosło wiele stereotypów – ja sama wzdychałam wcześniej z politowaniem, gdy widziałam, że ktoś się za niego zabiera. Takie uproszczenia nie biorą się z powietrza, a świecki ruch feministyczny kojarzony jest z histerią, abstrakcyjnymi postulatami i zdaje się często, że feministki chciałyby po prostu usunąć mężczyzn nie tylko z planety Ziemia, ale i całego kosmosu. Przykładając to stereotypowe myślenie do zagadnień związanych z organizacją życia religijnego w KK, pierwszym wnioskiem, który może się nasuwać, jest *uciemiężenie kobiet* przez hierarchię z powodu niedopuszczania ich do święceń kapłańskich.

Moje osobiste doświadczenie podpowiada, że nigdzie indziej w świecie kobieta nie jest (na poziomie teoretycznym, z praktyką różnie bywa – wiem) tak sprawiedliwie traktowana jak w Kościele Katolickim. Bóg stworzył człowieka jako kobietę i mężczyznę, Jego wola realizuje się przez nich obydwoje, różnice pomagają tylko poszerzyć pole rażenia. Z jakiegoś (mi nieznanego) powodu (pewnie po prostu przez grzech), w kulturze rozpanoszył się patriarchat, który stworzył i przez wieki pogłębiał podział między płciami na niekorzyść kobiecej części ludzkości. Gdy Bóg przyszedł na świat we Własnej Osobie, chciał pokazać, że to nie jest słuszna koncepcja – o tym właśnie jest książka Enzo Bianchi’ego „Jezus i kobiety”, którą wydało niedawno wydawnictwo „w drodze”.

IMG_20180630_225442

Autor przeanalizował relacje Jezusa z kobietami i podkreśla ich rewolucyjność. Po krótkim wstępie, gdzie Bianchi kreśli tło historyczno-kulturowe Starego Testamentu, bierze pod lupę najpierw ewangelie synoptyczne i oddzielnie ewangelię według świętego Jana. Większość z nas bardzo dobrze zna postacie i historie przez niego opisywane – wystarczy otworzyć Pismo Święte w odpowiednim miejscu. Zwraca on jednak uwagę na szczegóły, których przeciętny czytelnik (cóż, każdy bez uniwersyteckiego przygotowania teologicznego) prawdopodobnie przeocza podczas lektury – robi to w sposób odważny i prowokujący. Sensacja ma tutaj wymiar otwierania drzwi do tajemniczego ogrodu – to, co się za nimi objawia napawa pięknem i pierwotną delikatnością. Jezus dostrzega kobietę jako taką, bierze na serio jej uczucia, pragnienia i smutek. Dyskutuje z nią, traktując ją jako równego sobie interlokutora. Jest czuły, ale nie przekracza granicy czystości.

Kobieta, która cierpiała na krwotok (czyli prawdopodobnie na niekończącą się menstruację) była nieczysta, a mimo to odważyła się przekroczyć prawo i dotknąć mężczyzny, przekazując mu niejako swoją nieczystość, a On nazywa ją córką! Podczas wizyty w domu swoich przyjaciół, Maria zasłuchuje się w Jego naukę, a Jezus powiedział, że obrała dobrą część. W Torze znajdujemy zapis, że lepiej spalić słowa Tory, aniżeli nauczać jej kobiety (s. 57) – w świetle tych słów, zachowanie Jezusa jest naprawdę rewolucyjne.

„Czynności domowe powinny być wykonywane skrzętnie, zachowując jednak wewnętrzną integralność. Troska, uwaga, służba innym są ważne, ale każde działanie powinno dokonywać się w sposób inteligentny, bez niszczenia własnej osobowości, w spokoju i wewnętrznym pokoju. Istnieje prymat słuchania Słowa nad aktywnością codzienną, nawet tą służebną, ale nie przeciwstawienie, w którym jedno wykluczałoby drugie; nie ma żadnego totalitaryzmu w służbie Panu, jedynie pierwszeństwo bycia w Jego obecności i słuchaniu Słowa.” (s. 59)

Jezus nie traktuje kobiet inaczej niż mężczyzn – jest tym samym Jezusem w kontaktach z każdym. Uważnie patrzy na konkretnego człowieka, bez uprzedzeń. Nie przeciwstawia kobiecości męskości, nie wartościuje. Świadectwo kobiety nic nie znaczyło, a to właśnie kobiety przekazały w świat wiadomość o zmartwychwstaniu. Nie bał się, że nikt nie uwierzy. Duch Boży okazał się większy od uprzedzeń ówczesnego patriarchatu (tak naprawdę, Syn Boży przyszedł na świat dlatego, że Jahwe zapytał jedną Dziewczynę, czy się zgodzi – mogła się nie zgodzić).

Niestety, Bianchi zauważa, że już w Dziejach Apostolskich rola kobiet w ewangelizacji i życiu pierwszych chrześcijan jest marginalizowana – po wniebowstąpieniu utarte schematy zachowań okazały się silniejsze niż przykład Jezusa. Od kilkunastu tygodni jestem w żałobie po moich wyobrażeniach o świętych Piotrze i Pawle, bo to w dużej mierze ich wina. Zawiedli mnie srogo – wybaczę im, czas leczy rany, a Jezus nauczył mnie prosić Ojca o wybaczenie, tak jak ja wybaczam, więc jakby nie mam wyjścia.

„Byłoby również szczególnie ważne, aby Kościół powrócił bez lęku do słów i postawy Jezusa wobec kobiet i dał Mu się inspirować, przyjmując Jego myśli, uczucia, ludzkie zachowanie, które są decydujące, także jeżeli chodzi o kształt wspólnoty chrześcijańskiej i relacji w niej panujących pomiędzy mężczyznami i kobietami, bo przecież wszyscy są jednym w Chrystusie Jezusie.” (s. 143)

Książka jest fantastycznym punktem wyjścia i zachętą do medytacji nad tym tematem. Są w niej  fragmenty nieco kontrowersyjne, zastanawiające, ale nie czytałam wcześniej niczego tak delikatnego, a równocześnie zdecydowanego. Książkę tę napisał mężczyzna, co sprawia, że jest jeszcze bardziej intrygująca. Ważna, zarówno dla mężczyzn i kobiet. Warto jako prezent dla kapłana.


Short summary in English:

I am afraid that there is no English translation of the Enzo Bianchi’s book „Jesus and women” (there should be, so if somebody who has the power to get this translated and published reads this, please give it a try!).

Bianchi shares his observations about how Jesus treated women and who actually women were/are in God’s eyes. At the beginning of his book, the author draws a historic-cultural picture of ancient Israel and the situation of women. Then he examines every encounter of Jesus and a woman that you can find in the New Testament – he divided his work into two larger parts: Synoptic Gospels and Gospel of John.

Bianchi shows how Jesus overcame the prejudices against women – he allows to be touched by a bleeding woman (aka unclean) and teaches Mary, Lazarus’ sister (women were not supposed to be taught by a rabbi). He has discussions with women and treats their fears, thoughts, and feelings seriously – it is really a very revolutionary behavior than. He emphasizes that Jesus was affectionate towards them.

What happened afterward that the Catholic Church is being accused of marginalizing women? Well, Bianchi points out that after the Ressurection and the Ascension the Apostles and other disciples came back to the patriarchal customs and women were put aside from all functions. Apart from the fact that it was women who proclaimed the resurrection to the world, there is hardly any reference to their role during the creation of the Church in the Acts of the Apostles. I must confess I am very disappointed with Peter and Paul after this book because they were able to change this and they didn’t. It seems like they were not sensitive enough for all Jesus did. I will forgive them, because I have to (but they could try harder) – I know they did amazing job anyway.

We all know the characters of those stories from Bianchi’s book – we can just open the Bible and read the them (one more time). However, without theological studies we overlook many details that are actually revolutionary. This book was written by a man what makes it more interesting – to me it was sensational in a way you open a door to a secret garden: what you see is natural, beautiful and tender.

God didn’t mind that the testimony of a woman doesn’t mean a lot then – the first human being on the whole planet who sees the risen Lord is a woman. Jesus came to this world because one Girl said „Yes”. He trusted women.

„It would also be particularly important for the Church to return without fear to the Jesus’ words and attitude to women and to allow Him to give her an inspiration, accepting His thoughts, feelings, human behavior, which are decisive, also in terms of the shape of the Christian community and the relationship between men and women, because all are one in Jesus Christ.” (p. 143)

2 myśli w temacie “„Jezus i kobiety” Enzo Bianchi

  1. Po takiej zapowiedzi od razu wpisuję na listę do przeczytania, zwłaszcza że uwielbiam ksiażki Enzo Bianchiego. Dziękuję 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s