2016

Nie robiłam nigdy podsumowań żadnego mijającego roku, ponieważ styczeń to dla mnie po prostu nowy miesiąc tyle, że z nowym nazwiskiem. Tendencja jest jednak taka, by bardziej świadomie traktować swoje życie, pomyślałam, że tym razem chciałabym o dwóch rzeczach tutaj wspomnieć – to absolutne hity  2016 roku w moim osobistym wymiarze (z wielu postanowiłam wybrać dwa, ponieważ w innym przypadku pisałabym tego posta tydzień).

Duchowo:

Blessed is Shekobieca wspólnota katolicka z USA, działająca głównie online, chociaż dziewczyny spotykają się także co jakiś czas na wspólnych długich śniadaniach, kolacjach przy świecach, a na wiosnę planują dwa rekolekcyjne spotkania w realu (niestety za wielką wodą oczywiście). Codziennie można dostawać czytania z dnia z rozważaniami (po angielsku wszystko), wydają kalendarze i dzienniki na Adwent oraz Wielki Post, wszystko okraszają profesjonalną grafiką Erici. Skupiają katolickie blogerki z całego amerykańskiego kraju. Odkryłam je jakoś w okolicach października i dla mnie są niesamowitą motywacją do pogłębiania i uduchowiania mojego codziennego życia. Nic tak na mnie nie działa jak dobry przykład, a oglądając na Instagramie Instastories podczas przygotowań do Adwentu i samego już Adwentu mobilizowało mnie to modlenia się więcej (pół godziny adoracji w tygodniu to choćby jeden z owoców) i celebrowania każdej chwili życia. W związku z powyższym świątecznym prezentem dla mnie samej od siebie samej będzie wykupienie rocznego pełnego członkowstwa we wspólnocie – tanio nie jest, ale pomyślałam, że to inwestycja w mojego ducha, więc nie ma co oszczędzać.

Cieleśnie:

Siłownia – NIGDY, przenigdy nie myślałam, że będę ćwiczyć na siłowni. Nie uprawiałam nigdy żadnego sportu regularnie, jestem typem asportowym. Prowadzę bardzo siedzący tryb życia (zwłaszcza zimą, gdy moje szlachetne cztery litery do pracy wożę samochodem i od czasu, gdy nie nabijam licznika pieszych kilometrów z psem) i wiedziałam, że jeżeli tego nie zmienię, za kilka lat nie będę ruszać się bez bólu. Poza tym, motywuje mnie stan zdrowia ludzi w starszym wieku, którzy wiele lat uprawiali różne sporty. Początkowo ćwiczyłam w domu z Jilian Michaels – efekty wizualne były niesamowite już po miesiącu, jednak ciało się buntowało, bo to był zamordyzm. Po wielu miesiącach namawiania przez Tomasza, poszłam wreszcie na siłownię. Strasznie się wstydziłam – tego, jak wygląda moje ciało; tego, że nie mam żadnych fikuśnych siłowniowych strojów; tego, że nie wiem, do czego służą te wszystkie maszyny. Kilka razy tchórzyłam, ostatecznie 4. czerwca na około kwadrans przed planowanym wyjściem również. Tomasz wtedy jednak zadzwonił, postawił mnie na nogi i całe szczęście go posłuchałam i poszłam. Czułam się jak w przedsionku piekła, ale okazało się, że: można instruktora o wszystko zapytać (ciągle przychodzą nowi ludzie i oni tam od tego są), nie potrzeba żadnych fikuśnych strojów (jestem jedną z najmniej wystylizowanych tam osób, to fakt – włączając mężczyzn), a ciała to ludzie miewają naprawdę bardzo różne. Po sześciu miesiącach ćwiczeń wiem już, że poprawiło mi się trawienie, lepiej sypiam, a w bonusie dostaję nieśmiałe zaczątki kaloryfera na brzuchu (w życiu bym nigdy nie pomyślała, że ja takie rzeczy mogę!). Ćwiczę 2-3 razy w tygodniu po godzinie – ciągle pod wrażeniem jestem tego, jak działa ludzkie ciało i że mam jakieś mięśnie, o których istnieniu nie miałam wcześniej pojęcia. Naoglądałam się tam również różnych ciał i przekonałam się o ich różnorodności – wiem już, że nigdy nie będę jakoś tam wyglądać, bo mam po prostu inaczej kości poukładane. Całe życie się garbiłam i całe życie słuchałam od taty że mam trzymać plecy prosto – tak się nie da, wyćwiczone mięśnie same mi zaczęły sylwetkę trzymać (zaczynając, ćwiczyłam głównie mięśnie pleców). Codzienne poruszanie się przestało sprawiać  dyskomfort, a okazało się dopiero po kilku tygodniach ćwiczeń, że wcześniej mi sprawiało. To był cud, że dałam się przekonać, żeby tam pójść, Bóg (i Tomasz za Jego natchnieniem 😉 ) naprawdę umie rzeczy niemożliwe.


I have never done any summaries of the past year before, since January is for me always simply a new month with a new name behind. I am trying however, to treat my life more consciously and I thought that this time I would like to mention two things here – these are absolute hits of 2016 in my personal dimension (of many I decided to choose only two, because otherwise I would write this post a week long).

Spiritually:

Blessed is She – feminine Catholic community from the United States, operating mainly online, although girls also meet local from time to time on shared brunches, dinners by candlelight and are planning retreat in the spring (unfortunately over the big water of course). Every day you can get a reading with devotions (all in English), they publish year journals and one for Advent and Lent, all with wonderful design by Erica. They gather Catholic female bloggers from all over the American country. I discovered them somehow in October and for me they are a incredible motivation for deepening and spiritual development of my everyday life. Nothing works for me so strong as a good example and watching their Instagram Instastories before and during  the Advent already mobilized me to pray more (a half hour adoration of the week is at least one of the fruits) and celebrate every moment of my life. Therefore, the Christmas gift for myself will be a year membership in the community – is not cheap, but I thought it was an investment in my spirit, so there is nothing to save.

Bodily:

Gym – I NEVER, ever thought I will one day go to the gym. I have never done any sport regularly. I lead a very sedentary life (especially in winter, when I drive to work instead of walking and since I have no dog anymore) and I knew that if this does not change in a few years I won’t be able to move without pain. I initially practiced at home with Jilian – visual effects were amazing after a month, but the body suffered a lot (my skin), because it was really cruel. After many months of persuasion by Tomasz finally I went to the gym. I was terribly ashamed of my body,  that I do not have any fancy gym clothes, that I do not know what are all those machines for. Several times I flinched, but finally on June 4 I went to the gym for the first time in my life. I felt like in the vestibule of hell, but it turned out that: you can ask the instructor if you do not know something (there are still new people coming), you don’t need any fancy outfits (I am one of the least stylized people there – including men), and people have really rich variety of body types. After six months of practicing, I already know that my digestion has improved, I sleep better and a bonus I got – visible muscles on my stomach (in my life I have never dreamt that such a thing can happen to my body). I exercise 2-3 times a week for an hour – I’m still impressed of the human body and that I have some muscles, the existence of which I had no idea. I have also seen there various bodies and how diverse  they are – I already know that I will never look like somebody else, because I simply have my bones  arranged differently.  It was a miracle that I was convinced to go there, God (and Tomasz 😉 ) really knows how impossible things are to be done.

Advertisements

2 thoughts on “2016

  1. Have you heard of Ballet Beautiful from Mary Helen Bowers? Jillian is too intense for me sometimes even when I mute the TV 😂. But balancing it out with ballet beautiful works for me. The gym though is way too intimidating for me 😄

    1. The thing about Jilian – you are absolutely right 🙈😂
      I have never heard of Mary Helen Bowers, thank you! I need something for days when I have no time for the gym, I’ll check her out.
      I like the gym and the machines, because nobody tells me when I should do something 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s