Ars vivendi

francuzki-nie-tyja

„Francuzki nie tyją” Mireille Guiliano jest jednym z licznych dowodów na to, że Polacy wcale nie przestali czytać (chociaż tutaj to pewnie Polki) – pierwsze wydanie książki rozeszło się jak ciepłe kajzerki, a używane egzemplarze na Allegro osiągały cenę 90 złotych polskich. W związku z powyższym zaprzestałam ówcześnie poszukiwań swojego egzemplarza, gdy nagle i niespodziewanie napadł na mnie pewnego letniego dnia w „Empiku”. Ostały się dwie sztuki z zabrudzoną i nadgiętą okładką każdy, ale pomyślałam, że trudno i zakupiłam.

Nie znoszę poradników i autorów, którzy stawiają się w pozycji mistrza, bo jeżeli mistrzem ktoś jest, to o tym wiadomo i nikt się stawiać nie musi. Autorka trochę niestety wpada w takowy ton. Najmocniejszą częścią całej książki są jej własne doświadczenia zrzucania wagi po francusku, najsłabszą – ogólne i suche „ponadczasowe” przemyślenia na temat medytacji, seksu i psychologii. Miesza je jednak wszystkie tak, że książkę czyta się naprawdę gładko i nie irytuje. Książka pisana była z myślą o Amerykankach, więc niektóre zestawienia nie są dla polskiego oka aż tak jaskrawe jak to zamierzała autorka.

Przechodząc do meritum, okazuje się, że cały sekret Francuzek polega na zachowaniu zdrowego rozsądku i dobrej zabawie. Wyuczone nawyki, uwielbienie jakości i piękna oraz umiar, kiedy trzeba – nie trzeba być studentką historii sztuki paryskiej Sorbony, żeby francuskie triki wprowadzić na własnym podwórku.Autorka podkreśla, że małe codzienne szczegóły jak 2 piętra więcej po schodach, a nie windą i 2 skibki chleba zamiast 3 naprawdę robią różnicę w ogólnym rozrachunku. Ta książka to moim zdaniem najlepszy przepis na to, by schudnąć (a jestem w trakcie od kwietnia – już połowa balastu za mną) na stałe.

Książka jest ciekawą pozycją dla kogoś, kogo interesują kulturoznawcze smaczki, a w tym wypadku zastosowanie ich może naprawdę podwyższyć poziom codziennego życia i zdrowia. Nie sięgnęłabym już po żadną traktującą o tym temacie, bo moim zdaniem ta go wyczerpuje. Myślę, że warto.

P.S. A tutaj od Marii jeszcze dużo francuskiego szyku. Jak już to po całości!

Advertisements

One thought on “Ars vivendi

  1. „2 skibki chleba zamiast 3 naprawdę robią różnicę w ogólnym rozrachunku”
    Potwierdzam. Tylko proszę nie licz na efekty po 1 dniu 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s