„Narodzenie” reż. Catherine Hardwicke

Nie widziałam chyba nigdy za dorosłości filmu o narodzinach Jezusa (i bym nie zobaczyła, gdyby mnie druga połowa oglądających nie postawiła do pionu, że nie chce oglądać w Święta umierających dziadków na Manhattanie). Filmy religijne bardzo często mają w sobie dużo kiczu, więc to zawsze ryzyko, gdy się w jakiś w ciemno klika. „Narodzenie” z 2006 roku kiczowate nie jest – nie jest to może szczyt kunsztu kinematografii, ma w sobie jednak dużo mocy. Ta moc polega na tym, że pokazuje Marię, jej rodzinę i Józefa na tle zwyczajności i codzienności. Krew mnie zalewa, gdy w pieśni słyszę, że panna psałterz czytała, gdy Gabriel jej zwiastował – w filmie zwiastowanie pokazano w ogrodzie, gdy Dziewczyna siadła na chwilę na kamieniu pod drzewem, robiąc sobie przerwę. Ma Ona w głowie więcej znaków zapytania niż pewności. Od Elżbiety wraca z widoczną ciążą, a Józef ma uwierzyć, że to z Ducha Świętego (czego oczywiście także nie kupują Jej rodzice). Obydwoje się boją, idą w nieznane. I jest to wszystkie takie normalnie, takie znajome, takie codzienne. Żyją według prawa i rozeznają czy to, co słyszą, pochodzi od Boga i tym się kierują. Nie ma w nich żadnej widzialnej niesamowitości. Większość dialogów w filmie prowadzonych jest po angielsku, co z jednej strony odbiera trochę autentyczności, jednak angielski ten jest bardzo naznaczony obcymi akcentami, co tylko podkreśla moim zdaniem nieporadność Marii i Józefa.

Nie wiem, na ile film ten prawdziwie odzwierciedla ówczesną sytuację w Palestynie, może i są tam jakieś merytoryczne błędy, wydaje mi się jednak, że genialnie oddaje atmosferę, w jakiej tkwili Maria i Józef. Mam ogromne zastrzeżenia do polskiego tłumaczenia – pada tam ciągle „Maryja”, co w zestawieniu z pokazaną tam Dziewczyną tworzy groteskowy oksymoron i w głowie skrzypią wtedy wszystkie koła zębate. Podobnie ma się rzecz z wprost wziętymi z Pisma Świętego cytatami – np. w scenie zwiastowania czy odwiedzin u Elżbiety – brzmi to wszystko przeintelektualizowanie i przekościelnie. Koszmar, jednak mimo to film naprawdę warto obejrzeć. Myślę nawet, że to pozycja obowiązkowa. Jest dostępny w całości na YouTube – KLIK.

Reklamy

One thought on “„Narodzenie” reż. Catherine Hardwicke

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s