Po drodze do Betlejem

Z odmawianiem spowiedziowej pokuty wychodzi mi różnie – czasem (i tak jest najlepiej) zaraz po spowiedzi lub krótko po. Tym razem zdarzyło się krótko przed następną (z czego nie jestem dumna i co absolutnie odradzam), a to dlatego, że miałam sobie wybrać fragment Ewangelii i o nim pomyśleć. Nie pierwszy raz ją dostałam, a jest ona problematyczna dlatego, że strasznie mało konkretna. Według jakiegoś klucza ten kawałek trzeba wybrać, a chciałoby się, żeby było to owocne i było taką Bożą ingerencją w moją grzeszność i świętość. Czasem pytam znajomych, także księży, żeby mi jakiś fragment zadali (delegowanie zadań 😉 ), bo może oni są bardziej oświeceni przez Ducha niż ja. Tym razem jednak (=wczoraj) nie było na to czasu, więc postanowiłam wziąć Ewangelię z dnia. Otwieram, patrzę – rodowód Jezusa.

Rodowód Jezusa Chrystusa, syna Dawida, syna Abrahama. Abraham był ojcem Izaaka; Izaak ojcem Jakuba; Jakub ojcem Judy i jego braci; Juda zaś był ojcem Faresa i Zary, których matką była Tamar. Fares był ojcem Ezrona; Ezron ojcem Arama; Aram ojcem Aminadaba; Aminadab ojcem Naassona; Naasson ojcem Salmona; Salmon ojcem Booza, a matką była Rachab. Booz był ojcem Obeda, a matką była Rut. Obed był ojcem Jessego, a Jesse ojcem króla Dawida. Dawid był ojcem Salomona, a matką była /dawna/ żona Uriasza. Salomon był ojcem Roboama; Roboam ojcem Abiasza; Abiasz ojcem Asy; Asa ojcem Jozafata; Jozafat ojcem Jorama; Joram ojcem Ozjasza; Ozjasz ojcem Joatama; Joatam ojcem Achaza; Achaz ojcem Ezechiasza; Ezechiasz ojcem Manassesa; Manasses ojcem Amosa; Amos ojcem Jozjasza; Jozjasz ojcem Jechoniasza i jego braci w czasie przesiedlenia babilońskiego. Po przesiedleniu babilońskim Jechoniasz był ojcem Salatiela; Salatiel ojcem Zorobabela; Zorobabel ojcem Abiuda; Abiud ojcem Eliakima; Eliakim ojcem Azora; Azor ojcem Sadoka; Sadok ojcem Achima; Achim ojcem Eliuda; Eliud ojcem Eleazara; Eleazar ojcem Mattana; Mattan ojcem Jakuba; Jakub ojcem Józefa, męża Maryi, z której narodził się Jezus, zwany Chrystusem. Tak więc w całości od Abrahama do Dawida jest czternaście pokoleń; od Dawida do przesiedlenia babilońskiego czternaście pokoleń; od przesiedlenia babilońskiego do Chrystusa czternaście pokoleń.

Mt 1,1-17

Myślę „O nie, tylko nie to, nad czym się tu zastanawiać, przecież pocztówkę zrobiłam, wszystko wiem…” (tutaj proszę kliknąć na filmik, minuty od 18 do 19), ale nauczona doświadczeniem, żeby dotychczasowe doświadczenia nie zamykały mnie na nowe (w końcu Bóg czyni rzeczy nowe, bazując na starych i naturze), które mogą poszerzać spojrzenie, absolutnie nie negując tamtych starych, nakazałam sobie posłuszeństwo podjętej wcześniej decyzji wzięcia Ewangelii z dnia i zaczęłam czytać. Wirowały mi w tym czasie w głowie wszystkie sprawy, o których wiedziałam już w kontekście tego fragmentu, przedzierałam się z fochem przez kolejne dziwaczne imiona, przywołując w pamięci osoby, które spotkałam o takich (np. Achim czy Jozafat). Doczytałam do końca i nagle puzzle mi się ułożyły. Wszyscy ci ludzie byli drogą do tego, by w odpowiednim czasie urodził się Jezus. Wszyscy oni ze swoimi grzechami i oszustwami (Jakub, Dawid), ze swoją mądrością (Salomon) i wiarą (Abraham); ze swoimi porażkami, zniewoleniem całego narodu i jednostek. Kojarzę historie tylko niewielu z nich wymienionych powyżej. Myślałam o tych niektórych, które znam (lub wiem, gdzie je szybko znaleźć w Biblii), a potem patrzyłam na koniec, że tam urodził się Jezus. Mimo ich zwątpień, mimo ich błędów i wygnań, mimo ich grzechów, mimo ich osobistych niepewności i znaków zapytania. I przeniosłam to sobie na moje życie – cały rodowód Jezusa jako metafora ludzkiego życia, mojego życia.

Kiedyś tak bardzo bałam się popełnić błąd, bo myślałam, że popsuję tym jakiś plan, który Bóg dla mnie ma. Za wszelką cenę chciałam sprowadzić świat i życie do czarno-białości. Wkurzała mnie możliwość niepewności skutków mojego działania. Życie zweryfikowało czarno-białość, czarno-białość jest dla cieniasów. Duch Święty pokazał mi wczoraj „Spoko, Mała, na końcu i tak rodzi się Jezus”. Że nawet jak się zakręciłam kiedyś gdzieś czy zakręcę jeszcze, to nie wstrzyma to wszechświata ani tym bardziej Tego, Który Jest. Że lepiej jak On to kontroluje, nie ja, bo ten Jezus to miał niezłą rodzinkę, a każdy z nich był potrzebny, chciany i błogosławiony.

Epilog

Jeden z moich ulubionych cytatów z Pisma Świętego to fragment Księgi Rut (tak mi się skojarzyło, bo Rut wymieniania jest także w rodowodzie) – gdzie ty pójdziesz, tam ja pójdę, gdzie ty zamieszkasz, tam ja zamieszkam (Rt 1,16), tylko ja sobie to oczywiście wyjmuję z kontekstu i wkładam w usta samemu Jahwe. Betlejem to jest tam, gdzie w czasie głodu jest jedzenie. Pójdźmy.

P.S. Jeszcze Justyna Steczkowska na koniec, uwielbiam tę piosenkę.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s