„minimalizm po polsku, czyli jak uczynić życie prostszym.” Anny Mularczyk-Meyer

Krótko po premieminimalizm_nowy_format-01rze tej książki jej recenzje pojawiały się na różnych blogach jak grzyby po deszczu, więc bałam się, że Ajka wyskoczy mi z lodówki, gdy rano będę w niej szperać w poszukiwaniu czegoś do zjedzenia do pracy. Już w zeszłym roku przeczytałam w jednym z jej wpisów, że pracuje nad książką i  w pewnym sensie na nią czekałam. Po drodze przeczytałam „Sztukę minimalizmu w codziennym życiu” D. Loreau, która nie zrobiła na mnie praktycznie żadnego pozytywnego wrażenia (o czym byłam łaskawa napisać TUTAJ), odwiedzam także regularnie „minimalistyczne” blogi w internecie i zastanawiałam się, co nowego i ciekawego można jeszcze w tym temacie napisać. Książkę otrzymałam niejako w prezencie (dziękuję, Kami!), odczekała swoje w kolejce aż skończyłam czytać poprzednie coś i wreszcie moja ciekawość została zaspokojona.

Książka Ajki to moim zdaniem kompendium minimalizmu – Autorka snuje opowieść o swojej drodze do prostszego i „mniejszego” życia, nie pomijając jednak konkretów i narzędzi, które pomogły jej ograniczyć stan posiadania materialnego i niematerialnego oraz błędów, które popełniała w życiu „przed”. Jest to opowieść osobista, podana w bardzo zgrabny sposób – dotyka praktycznie wszystkich aspektów życia: poczynając od rodziny, przyjaciół, znajomych, przez pracę i czas wolny. Czerpie z polskiego podwórka mentalności i historii – niezwykle cieszy to, że porusza także temat wiary chrześcijańskiej w kontekście minimalizmu. Autorka zauważa, że umiarkowanie w jedzeniu i piciu (że tak się metaforycznie wyrażę) jest ściśle związane z chrześcijaństwem i w poszukiwaniu duchowych podstaw minimalistycznej postawy życiowej nie trzeba sięgać do – jakże egzotycznej – filozofii Dalekiego Wschodu.

Sposób, w jaki Ajka rozumie minimalizm i prostotę jest mi bardzo bliski – jest w tym wszystkim miejsce na przyjemności, ładne przedmioty, kolor i pełną radość z życia. W kilku miejscach zwraca uwagę na to, że minimalizm to dla niej droga do pełniejszego życia i cieszenia się chwilą. Ze mną było podobnie – przestałam chociażby na wyjazdach trzaskać tysiące zdjęć, których potem i tak nie oglądałam. Wolę posiedzieć kwadrans dłużej na kamieniu, patrząc na góry, by zapamiętać ten widok lub usiąść na kocyku na plażowym piasku, oglądać jak Ziemia się kręci i chowa Słońce, by go użyczyć trochę Amerykom, gdy my tu będziemy spać. Nie zabiorę tego wszystkiego za sobą, zdjęcia nie oddają uroku tych chwil – co przeżyję, to moje. Tego uczy Ajka w swojej książce.

Książka jest napisana błyskotliwym i przystępnym językiem, wielokrotnie miałam wrażenie, jakby Autorka siedziała obok i po prostu opowiadała. Nie jest obszerna, więc nie potrzeba wiele czasu, by ją przeczytać. To moim zdaniem naprawdę wspaniały pomysł na prezent, zwłaszcza dla kogoś zagubionego w pędzie zachodniej cywilizacji XXI wieku.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s