Wybory

Zdarzyło się, że Jezus wyszedł na górę, aby się modlić, i całą noc spędził na modlitwie do Boga. Z nastaniem dnia przywołał swoich uczniów i wybrał spośród nich dwunastu, których też nazwał apostołami: Szymona, którego nazwał Piotrem; i brata jego, Andrzeja; Jakuba i Jana; Filipa i Bartłomieja; Mateusza i Tomasza; Jakuba, syna Alfeusza, i Szymona z przydomkiem Gorliwy; Judę, syna Jakuba, i Judasza Iskariotę, który stał się zdrajcą. Zeszedł z nimi na dół i zatrzymał się na równinie. Był tam duży poczet Jego uczniów i wielkie mnóstwo ludu z całej Judei i Jerozolimy oraz z wybrzeża Tyru i Sydonu; przyszli oni, aby Go słuchać i znaleźć uzdrowienie ze swych chorób. Także i ci, których dręczyły duchy nieczyste, doznawali uzdrowienia. A cały tłum starał się Go dotknąć, ponieważ moc wychodziła od Niego i uzdrawiała wszystkich.

Łk 6,12-19

Należę do ekstrawertyków, którzy wykonują zaskakującą liczbę czynności w dosyć krótkim czasie (i wyrzucają z siebie zaskakującą liczbę głosek i sylab w zaskakująco krótkim czasie). Leczę się z tego, dzięki czemu jeszcze pewnie żyję (żeby utrzymać poziom aktywności sprzed 5 lat musiałabym nie spać ani nie jeść, żeby zaoszczędzić na dobie – błogosławiona choroba, która zmusiła mnie do gwałtownej redukcji zaangażowania). Kiedy dzieje się dobrze i jestem na fali, zapominam się modlić, nawet podziękować. Za dużo emocji, za dużo myśli, żeby to szybko przeżywać i się nacieszyć, bo na pewno to nie jest wolą Bożą i zaraz się skończy, więc trzeba ukraść, ile się da. Po podjęciu jakieś decyzji i rozeznaniu staram się stosować zasadę, by nie roztrząsać, co by było gdy, bo szkoda czasu i energii na bajkopisanie. Modlę się, eliminuję kolejne możliwości według jakiegoś klucza (w zależności od przedmiotu decyzji) i patrzę, co mi zostało do dyspozycji. Staram się być przytomna, by sobie dobrze zapamiętać, dlaczego podejmuję ją taką, a nie inną. Tak zdecydowałam, czyli w momencie decyzji uważałam to za najlepszą z możliwych opcji. Kropka.

Od kilku miesięcy zmagałam się z tym, że mimo że kiedyś jakaś decyzja wydawała mi się słuszną, finalnie w moim rozumieniu się taką nie okazała. Miałam do siebie pretensje i robiłam sobie wyrzuty, jak mogłam się tak pomylić, przecież się modliłam, dałam sobie czas i wszystko złożyło się właśnie tak, że ta decyzja tak została podjęta. Zaczęłam oczywiście poddawać w wątpliwość narzędzia, którymi się posługiwałam, jednak droga ta okazała się ślepą uliczką, bo tym narzędziem była w dużej mierze modlitwa (oczywiście nie tylko, ale chcę zaznaczyć, że wiem, że tego nie zaniedbałam i zachowałam proporcje).

Jezus wybrał sobie Judasza jako Apostoła po całonocnej modlitwie. Nie wiem, co wiedział Jezus, a czego nie wiedział w swoim boskim człowieczeństwie. W moim zaufaniu Mu nawet nie przychodzi mi do głowy, że się pomylił. Judasz doprowadził do tego, że Go torturowano i zabito. Nie miewam wizji mistycznych, nie przenosi mnie Duch Święty do Getsemani w Wielki Czwartek, żebym mogła Jezusa zapytać, czy żałuje wyboru Judasza. Chyba nie myślał wtedy o tym. Zgodził się z wolą Ojca w swojej wolnej woli. To zostaje dla mnie tajemnicą. Pomaga mi jednak w ćwiczeniu się w pokorze wobec samej siebie, bo tak jak w tym przypadku, nie wszystko w relacjach z ludźmi zależy tylko ode mnie.

Uczę się tego, że Bóg nie ma gotowych scenariuszy. Że jak pytam, odpowiada „A Ty jak byś chciała?”. Jest to czasem strasznie wkurzające, bo chciałabym gotowy przepis i gwarancję. Przecież się modlę i słucham. Myślę, że to jest też pułapka, w którą wpada wielu chrześcijan – finałem jest to, że mają poczucie, że mają monopol na słuszność i nieomylność zawsze i wszędzie. Doświadczam tego, że Bóg pozwala człowiekowi czasem, żeby mu się coś wydawało. Ma w tym jakiś ukryty cel. I oczywiście zawsze zostaje to, żeby z każdego zła wyciągać jak najwięcej dobra, uczyć się na błędach, by te kiepskie decyzje były trampoliną do Nieba. One mają chyba czasem większą sprężystość i lepszą wyrzutnię.

P.S. Wymyśliłam ostatnio schemat wieczornej modlitwy – pomógł mi uporządkować dzień, więc podaję dalej (copyright by Duch Święty): dziękować za 3 rzeczy, przeprosić za 3 rzeczy, poprosić o 3 rzeczy. Polecam, czasem można się zdziwić samym sobą 😉

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s