La guerra

Panie, nie ma oprócz Ciebie boga, co ma pieczę nad wszystkim, abyś miał dowodzić, że nie sądzisz niesprawiedliwie, Podstawą Twojej sprawiedliwości jest Twoja potęga, wszechwładza Twa sprawia, że wszystko oszczędzasz. Moc swą przejawiasz, gdy się nie wierzy w pełnię Twej potęgi, i karzesz zuchwalstwo świadomych. Potęgą władasz, a sądzisz łagodnie i rządzisz nami z wielką oględnością, bo do Ciebie należy moc, gdy zechcesz. Nauczyłeś lud swój tym postępowaniem, że sprawiedliwy powinien być dobrym dla ludzi. I wlałeś synom swym wielką nadzieję, że po występkach dajesz nawrócenie.

Mdr 12,13.16-19

***

Gdy byłam małą dziewczynką, mieszkałam niedaleko jednostki wojskowej w mieszkaniu, w którym mieszkała moja babcia przed wojną i po wojnie. Wiem, w którym miejscu leżał martwy koń, do którego chodził w lutym 1945 roku mój pradziadek, by wziąć trochę mięsa do zjedzenia. Kiedy dowiadywałam się tego wszystkiego, w Jugosławii wybuchła wojna. Bałam się oglądać wiadomości, każdy przelatujący samolot był dla mnie równoznaczny z wojną. Ten strach miałam/mam cały czas z tyłu głowy. Strach w ogóle, z różnych okazji. Wiem, co to znaczy bać się praktycznie do wymiotów, kiedy wnętrzności coś ściska tak, że chce się po prostu umrzeć. Kiedy nagle cały świat jakby wchodził na głowę i rozrywał ją od środka.  Kiedy człowiek czuje się jak te świnie, co biegły w morze. Gdy pojawił mi się w głowie ten ostatni obraz, wiedziałam, że Bóg daje mi w tym momencie wędkę, by mnie z mojego strachu wyrwać raz na zawsze. Wiem, skąd pochodziło to, co pchało świnie w morze. Najgorszy jest niewiadomy przeciwnik, który abstrakcyjnie rośnie w głowie do absurdalnych rozmiarów, ale gdy już się go zidentyfikuje, wiadomo po jaką broń sięgnąć. Nie chcę wojny. Nie chcę wojny tu ani nigdzie indziej na świecie. Wiem, że jedyne, co mogę, to modlić się w intencji pokoju. Nie rozumiem bicia piany, przekrzykiwania się jeden przez drugiego w wyliczaniu i ściganiu się, kto pierwszy poda jakąś informację, która może być prawdziwa, ale nie musi. Szkoda czasu i energii na plucie na twitterze, lepiej poświęcić je na modlitwę. Modlitwa o pokój nie jest „pacyfistycznym pozytywnym myśleniem” (Gosia – uwielbiam ten Twój tekst 😉 ), a czymś bardzo realnym – czymś, co naprawdę może wiele zmienić. Nie wiem, na jakim etapie większość katolików zaangażowanych w życie społeczne (i nie tylko) o tym zapomina (muszę się też dowiedzieć, na którym roku teologii oduczają tego studentów tego kierunku, który moim zdaniem bardzo powinien ograniczyć przyjmowanie świeckich studentów).

Nie czuję się bezpiecznie. Mam swoje podejrzenia, który z polskich polityków pierwszy wpakuje się do samolotu i ucieknie w razie wybuchu wojny. Nie wiem, czy w moim pokoleniu w wieku sprężystym jest jakaś grupa świadomych patriotycznie facetów oprócz kibiców poznańskiego „Lecha”. Nie wiem, jak walczyliby o ojczyznę faceci, fotografujący się z kwiatami w hipsterskich brodach. Nie wiem. Nie chcę się nigdy dowiedzieć.

W środku mam zaskakujący spokój. Spokój, którego nie burzą pojawiające się czasem myśli zmartwienia. Nie czytam portalów „informacyjnych”, przesiałam obserwowanych na twitterze. Bo wiem, że mój Bóg jest większy od tego. Mam nadzieję, że wie, co dopuszcza; nie zamierzam przestać mu zawracać głowy, że szkoda nas tu jednak na tej ziemi. Chcę mieć wiarę. Jeżeli mają mnie oskarżać, to chcę być jak Jezus, gdy Go oskarżali. Chcę mieć Jego wiarę. Chcę żyć i proszę bardzo mi to umożliwić, szanowni panowie ziemscy władcy.

Reklamy

8 thoughts on “La guerra

  1. „Nie wiem, czy w moim pokoleniu w wieku sprężystym jest jakaś grupa świadomych patriotycznie facetów oprócz kibiców poznańskiego „Lecha”.” – myślę, że z całą pewnością też kibice Legii Warszawa 🙂

    A tak poważnie – bardzo się cieszę, że trafiłam na Twojego bloga – jestem sporo od Ciebie starsza, ale bardzo mocno trafiają do mnie Twoje przemyślenia – z tego posta również.
    Pozdrawiam serdecznie 🙂

    1. Nie wiem, jak tam zapatrywania patriotyczne kibiców Legii, ale o poznańskich mówiłam poważnie – dbają o groby powstańców i zbierają się pod pomnikiem w rocznicę Poznańskiego Czerwca 🙂

      Dziękuję za wizytę i polecamy się – Duch Święty i ja 🙂

  2. O kibicach Legii można powiedzieć to samo – bardzo mocno angażują się w obchody rocznicy powstania warszawskiego, wspomagają powstańców, organizują akcje pomocy dla Polaków na dawnych Kresach. Wiem o tym, bo wśród nich jest mój syn i chociaż w mediach nazywany jest pogardliwie pseudokibicem albo kibolem, to naprawdę jestem z niego dumna – wiem, że poszedłby walczyć za ojczyznę, gdyby było trzeba. Mam nadzieję i modlę się czasem o to, żeby nie było trzeba.

    Oj, jakoś strasznie patetycznie wyszedł mi ten wpis 🙂
    Pozdrawiam 🙂

    1. Tak sobie myślałam, że kibice różnych drużyn są w gruncie rzeczy bardzo do siebie podobni. Ale proszę tego nie przekazywać, bo na pewno nie potraktują tego jak komplementu, a raczej taki miałam zamysł 🙂

  3. Czesc Kasiu.
    Jestem i czytam, tylko czasem brakuje mi slow, zeby sie wypowiedziec. Ale tak tez jest dobrze 🙂 Trzymaj sie cieplo.

  4. Kasiu, przy tych różnych medialnych przepychankach i obrazach ze świata też miewam chwile strachu. Ale wiem, że Pan Bóg ma to wszystko poukładane! I wszystko będzie dobrze. Przecież wiesz, że „nic nie zdoła nas odłączyć od Miłości Chrystusowej”. A to, artystyczne ujęcie tych „strachów”: „Synu, bądź spokojny. Nie będzie żadnej wojny. Oprócz tej, która jest na Życie wieczne i śmierć!” /Luxtorpeda, „Persona non grata”/. A najlepsze jest to, że dobrze wiemy, że wojna jest wygrana!! 🙂
    Pozdrawiam serdecznie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s