Zacznijcie śpiewać i w bęben uderzcie!

Moi Rodzice nie są osobami religijnymi, więc przy wyborze mojego imienia nie kierowali się raczej żadną świętą. Stwierdzam to z przykrością – dla swoich potencjalnych dzieci mam już całe stado świętych uszykowanych. Dla mnie to danie kogoś za wzór, poświęcenie danej osoby konkretnemu świętemu w niebie – po prostu „plecy”. Trzeba było naprawić, co rodzice zaniedbali i wybrałam sobie św. Katarzynę ze Sieny. Kręciły mnie wtedy bardzo stygmaty, więc by stanąć w prawdzie – to był główny powód. A, jeszcze to, że rozstawiała papieży po kątach. Stygmaty,  a raczej ich wizja na moich członkach przestała mnie kręcić, gdy tylko dojrzałam trochę w ciele i wierze (niepraktyczne to bardzo i jeszcze gotowi do psychiatryka wsadzić), a Kaśkę (jak w moich najbliższych kręgach ją nazywamy) zaczęłam poznawać i coraz bardziej utwierdzać się w tym, że wybrałam dobrze. Troszkę o niej pisałam tutaj, nie widzę sensu przytaczać tutaj jej życiorysu (w końcu ja nie Google ani Umberto Eco). Ważne, że się nie dawała – wchodziła oknem, gdy ją wyrzucali drzwiami, osiągała cele i jak trzeba było coś zrobić, to szła i robiła. I jakimś dziwnym przypadkiem zauważam podobieństwo w rodzaju duchowości

Mówił Jezus do Kaśki:

Trzeba więc, aby korzeń tego drzewa (drzewa miłości – przyp. ja), to jest poryw duszy, tkwił i żywił się w kole (=jakby w cyklu – przyp. ja)prawdziwego poznania siebie. To poznanie siebie jest zjednoczone ze Mną, który nie ma początku ani końca, jak koło, które jest okrągłe i w którym będziesz próżno krążyć tam i z powrotem, a nie znajdziesz, gdzie ono się zaczyna i kończy, a jednak znajdziesz się w nim. To poznanie siebie, i Mnie w sobie jest i znajduje się na ziemi prawdziwej pokory, która jest tak wielka jak szerokość koła, to jest jak poznanie siebie, o ile, powtarzam, jest ono w łączności ze Mną. Bez tej łączności ze Mną to poznanie nie byłoby kołem bez początku i końca; miałoby początek, którym jest poznanie siebie, i koniec, którym jest zawstydzenie.

Drzewo miłości żywi się więc pokorą; drzewo to puszcza z boku latorośl prawdziwego rozeznania. Rdzeniem tego drzewa miłości jest cierpliwość, która jest pewnym znakiem mej obecności w duszy i zjednoczenia tej duszy ze mną.

Św. Katarzyna ze Sieny „Dialog o Bożej Opatrzności”

***

Wydaje mi się, że nie zrozumie się Kościoła Rzymskokatolickiego bez minimalnej chociażby znajomości Włochów i ich mentalności. Kościół WSZYSTKO świętuje, nawet najmniejszą rocznicę – tak jak Włosi. Lubię świętować, każdy powód jest dobry. Skoro mam imieniny, było już coś dla ducha, to teraz czas na słodkie.

Zawijane szwedzkie bułeczki Kanelbullar (z magazynu USTA 1/2014):

  • Ciasto: 500ml mleka, 50g świeżych drożdży (lub opakowanie suchych), 150g miękkiego masła, 90g cukru, szczypta soli, 2 łyżeczki kardamonu w proszku, 800 – 1000g mąki.
  • Masa: 175g miękkiego masła, 80g cukru, 2 łyżki cynamonu, 1/2 łyżeczki cukru waniliowego, 1 tabliczka gorzkiej czekolady (posiekać drobno)
  • Ciasto: rozpuścić drożdże w podgrzanym mleku, odstawić. W misce utrzeć masło z cukrem, solą i kardamonem (nie mikserem). Dodać mleko z drożdżami, wymieszać. Dodawać stopniowo przesianą mąkę, jednocześnie wyrabiając ciasto (dodawać tyle, by ciasto nie było lepkie). Gdy już będzie gładkie i elastyczne, odstawić na ok. godzinę pod ściereczką do wyrośnięcia.
  • Masa: wymieszać podane składniki (oprócz czekolady) w misce.
  • Ciasto podzielić na dwie części, rozwałkować każdą część na prostokąt. Posmarować masą oraz posypać posiekaną czekoladą. Ciasto leży dłuższym bokiem prostokąta przy rancie blatu, czyli naszym brzuchu (czyli równolegle do rantu blatu :P) – teraz wyobrazić sobie, że jest podzielone na 3 części – górną 1/3 zakładamy (jakby zaginamy) na środkową, a dolną 1/3 na tą górną, co leży na środkowej (w efekcie cała powierzchnia pokryta masą jest schowana w środku – jasne?). Wzdłuż dłuższego boku pokroić ciasto na paski szerokości 2 cm, potem wszystko jeszcze raz na pół. Każdy kawałek pozwijać w kłębek/supełek. Zostawić do wyrośnięcia na 30 minut, piekarnik rozgrzać w tym czasie do 250 stopni. Przed włożeniem do piekarnika można posmarować rozbełtanym jajkiem. Piec 10-15 minut.
  • Moje uwagi: nie miałam kardamonu, użyłam kremu cynamonowego zamiast cynamonu i zapomniałam posmarować jajkiem. Następnym razem chyba rozpuszczę czekoladę w kąpieli wodnej i pomieszam razem z masą do posmarowania; użyłam mąki orkiszowej.

bułeczki

(jakość telefonowa, wybaczcie)

P.S. Przypisy w cytacie z powodów takich, że trudno z tej książki wyciągnąć fragment, którego nie tłumaczyłby poprzedni fragment. Wcześniej Jezus tłumaczył Kasi pewne rzeczy łopatologicznie, a potem przechodził do odniesienia do duszy.

Advertisements

5 thoughts on “Zacznijcie śpiewać i w bęben uderzcie!

  1. Hihi do kanelbulle to tylko trochę podobne:) ale w smaku na pewno pychota:) Wszystkiego najlepszego z okazji imienin:) niech Dobry Bóg ci błogosławi i niech ci ukaże swoje oblicze!!!

  2. Kasiu,w dniu imienin serdeczne życzenia,sprawój się dobrze:)Bądź taka transparentna zawsze!
    Masz potężną patronkę!
    Bułeczki bym schrupała.Dobrego dnia imienin:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s