Action girl.

  • W okolicach pierwszej połowy roku 2010 oglądam film „500 dni na miłość” i pomyślałam, że chciałabym kiedyś pracować w firmie, która robi pocztówki.
  • Potem kończę studia i moje życie przestaje być inspirujące, żywe i optymistyczne, już nie spędzam całych dni z ludźmi, których kocham i nad rzeczami, które również kocham (kochałam).
  • Miotam się zawodowo, próbując (zbyt) wielu rzeczy, mojemu psu (przyjaciel dorastania i w ogóle – kto miał psa, zrozumie) komórki rakowe postanowiły wyżreć prawie całe ciało, więc oddałam ziemi to ciało. W mieszkaniu pojawia się małe czarne coś, co się za mną szlaja do dziś.
  • Jakoś w pierwszej połowie roku 2013 poznaję wspaniałych ludzi na Twitterze, m.in. Marcina który okazał się dodatkowo przydatny.
  • W styczniu tego roku funduję życiu memu rewolucję i znowu czuję się wolna, na fali i w ogóle – znowu młoda, piękna i świat należy do mnie.
  • Amy Merrick jest dla mnie guru florystycznym i lubię, gdy na jej blogu pojawiają się nowe wpisy. W połowie miesiąca czytam to – Amy pisze o przeprowadzce z Nowego Jorku do Kalifornii i że dobrze jest mówić drugim o swoich marzeniach/zamierzeniach, bo motywuje to do wprowadzenia ich w czyn.
  • Dalej jest styczeń. Trafiam na bloga Kasi i jej tekst o Emilii. Składam wszystkie klocki i napisałam do Emilii maila, że tak naprawdę to nic nie wiem, nie jestem grafikiem, a chcę umieć. PRZEŁOM – WIEM, CO CHCĘ W ŻYCIU ROBIĆ, czas skończyć się miotać. Kasia ma także na blogu mini przewodnik w temacie zakładania firmy – wybawienie dla mnie, polecam.
  • Oszczędności na Thermomixa zmieniają cel swojego przeznaczenia.
  • Boję się, że nie jestem z branży; robię jednak, co napisała Amy – mówię. Z tego mówienia okazało się, że Marcin wymiata. Marcin jest ojcem chrzestnym pocztówek.
  • Chodzę na wykłady, uczę się, poddaję w wątpliwość i walę głową w mur.
  • Szukam drukarni, pytam, piszę maile, mówię od razu, że ja to prawie nic nie wiem, ale chcę, żeby to wyglądało tak, tak i tak.
  • Udaje się, dostaję, co chciałam. Nie obywa się bez momentów „Shrek, ja w dół patrzę”. W mojej historii „od zera do bohatera” jestem na poziomie zero. Wcześniej byłam jednak na minusie, więc już jest postęp. Już wiem, że bym żałowała, gdybym nie spróbowała. Zaczynam iść za marzeniem.
  • POSŁOWIE: Piotruś jest synem znajomych mojej przyjaciółki. Jest w bardzo ciężkim białaczkowym stanie – potrzebny jest szpik. Czy można dać człowiekowi coś więcej niż życie?
Advertisements

3 thoughts on “Action girl.

  1. Za kazdym razem, gdy czytam Twoje wpisy czuję, że wypływa z nich prawda, optymizm i mądrość. I oko mi się do nich cieszy. Serce również.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s