Od czubka głowy po stopy me

Dokądże, Panie, wzywać Cię będę, a Ty nie wysłuchujesz? Wołać będę ku Tobie: Krzywda (mi się dzieje)! – a Ty nie pomagasz? Czemu każesz mi patrzeć na nieprawość i na zło spoglądasz bezczynnie? Oto ucisk i przemoc przede mną, powstają spory, wybuchają waśnie. I odpowiedział Pan tymi słowami: Zapisz widzenie, na tablicach wyryj, by można było łatwo je odczytać. Jest to widzenie na czas oznaczony, lecz wypełnienie jego niechybnie nastąpi; a jeśli się opóźnia, ty go oczekuj, bo w krótkim czasie przyjdzie niezawodnie. Oto zginie ten, co jest ducha nieprawego, a sprawiedliwy żyć będzie dzięki swej wierności.

Ha 1,2-3;2,2-4

Przypominam ci, abyś rozpalił na nowo charyzmat Boży, który jest w tobie przez włożenie moich rąk. Albowiem nie dał nam Bóg ducha bojaźni, ale mocy i miłości, i trzeźwego myślenia.

gdzieś w 2 Tm 1,6-8

***

To może być jeden z tych wpisów, że tak naprawdę nikt z Czytających nie będzie wiedział, o co chodzi. Nie znoszę takich wpisów na blogach, ale może ten jednak nie okaże się taki. Od grudnia zeszłego roku byłam jak ta kobieta w Ewangelii, która nie mogła się wyprostować. Co mnie trzymało pod kątem prostym do kończyn dolnych pozostanie tajemnicą przynajmniej dla niektórych (niektórzy wiedzą już o tym od lat). Chciałam się wyprostować praktycznie każdego dnia, czasem myślałam, że już mi się udało (chodzi o przypadłość psychiczno-duchową 😉 ), ale to były fałszywe „alarmy”. Wiele łask od Boga spływało wtedy na mnie, wiele nauczyłam się znowu o ludzkim cierpieniu, a co za tym idzie – o człowieku. Po raz kolejny udowodniłam sobie, że nie jestem automatem, bo droga mojego serca od rozumu jest czasem naprawdę bardzo kręta i długa (uwaga na przepaście!) – Pan Bóg mówi swoje, ja przeżyłam swoje, a i tak ciągle bywam uparta w stosunku do Niego. Przedostatni weekend był jednak dla mnie weekendem łaski – doczekałam się i wymodliłam. Teraz wiem, że żaden czas nie jest stracony, że tak naprawdę potrzeba tylko jednego. Nauczyłam się modlić znowu „naiwnie”.

Kilka tygodni temu, jadąc autem do pracy, zastanawiałam się nad pewną sprawą, którą wydawało mi się, że muszę zakończyć. Perspektywa ta nie była optymistyczna, jednak z rachunku logicznego wychodziło na to, że tak właśnie powinnam zrobić. Kiedy zatrzymałam się na jednym skrzyżowaniu na czerwonym świetle, przypomniała mi się biblijna przypowieść o ogrodniku i drzewie figowym – by je jeszcze zostawić na rok, okopać i zobaczymy. Pomyślałam, że ok… Kilka tygodni później Bóg zaczął spełniać moje wielomiesięczne modlitwy, zaczynając od promila potrzeb. To bardzo konkretna i ważna nie tylko dla mnie sprawa.

Papież Franciszek w wywiadzie dla „La Civilta Cattolica” mówi o niespotykanym pokoju, jaki opanował go 13. marca w czasie obiadu. Przychodzi w lekkim powiewie, robi miejsce człowiekowi, by mógł podjąć dobrą decyzję (dlatego ta wolna wola czasem wydaje mi się podejrzana 😉 ). Potrzeba otwartości na działanie Boga i miłości. Miłości konkretnej, zwłaszcza w stosunku do tych, których mamy na co dzień obok. Bóg robi wielkie rzeczy dla tych, co Mu ufają już w tym życiu.

Im dłużej wierzę w Boga i żyję katolicyzmem, coraz mniej regularności zauważam w Bożym działaniu. Moja duchowość zatacza koło i znowu jest „niedouczona”. Nie dla dzieci są problemy dorosłych, nie muszę Bogu doradzać w kwestiach rozwiązania konfliktów zbrojnych. Uff.

Polecam rozmowę z papieżem Franciszkiem.

I pozostając w latynoskich rytmach

Advertisements

2 thoughts on “Od czubka głowy po stopy me

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s