Tylko nie Abraham.

Przez wiarę ten, którego nazwano Abrahamem, usłuchał wezwania Bożego, by wyruszyć do ziemi, którą miał objąć w posiadanie. Wyszedł nie wiedząc, dokąd idzie.

gdzieś na początku fragmentu Hbr 11,1-2.8-19

***

Kiedyś przed pewną konferencją naukową o wierze pewien ksiądz-wykładowca głośno myślał przy pewnym wtedy-jeszcze-klerykiem, o czym przygotować swoje wystąpienie. Wtedy wtedy-jeszcze-kleryk wypalił – Tylko niech Ksiądz nie mówi o Abrahamie. Wychodzi na to chyba, że Abrahama wykorzystuje się tak jak Hymn o miłości św. Pawła – do zarzygania. Ja tam jednak lubię Abrahama. W wieku, kiedy człowiek się już raczej szykuje do wiecznego spania, Bóg mu powiedział, że będzie miał więcej dzieciorów niż ziaren piasku na pustyni, a on – Dobra, skoro tak mówisz…* (z papieżami jest podobnie – myśli człowiek, że swoje już w sumie w życiu zrobił, a tu sru – staje się nagle Janem XXIII i rewolucjonizuje Kościół w XX wieku). Pan Bóg działa do końca, nie przechodzi się w wierze na emeryturę. Podejmuje się jakąś decyzję, mając mgliste pojęcie, dokąd się dąży. Nie wiadomo, gdzie ta ziemia obiecana leży, bo często gęsto nie tam, gdzie się człowiekowi wydaje. Może być tak, że się do niej nie dojdzie. Będzie się jednak szło, a Bogu chodzi o to iście. Czasem nie trzeba dotrzeć do celu, bo to droga właśnie może być celem (na Jasnej Górze po jedynej pieszej pielgrzymce, na jakiej byłam, wszyscy się pokłóciliśmy; byliśmy tam z 2 godziny i wszyscy chcieli jechać jak najszybciej do domu).

Tak sobie o tym myślę, bo od kilku lat nie chce nic być tak, jak ja bym chciała. Potem się okazuje, ze właśnie dobrze się stało, jak się tak stało, a nie inaczej. Czasem Bóg odpowiada na moje prośby w dziwaczny sposób. Interes się kręci, to najważniejsze. Wstań, Przyjaciółko ma i pójdź, mówi Pan.

* mam jeszcze jedną myśl, ale wątek będę kontynuować w następnym wpisie.

Advertisements

One thought on “Tylko nie Abraham.

  1. coś w tym jest… sama wiesz jak moje życie teraz się posypało… Ludzie w moim wieku nie powinni mieć takich problemów, przejść i obowiązków jak ja… Ale staram się (a to bardzo trudne) podchodzić to tego – hmmm… bez przyczyny to się nie stało… widocznie Bóg ma w tym jakiś swój ukryty cel… będę miała szczęście to się dowiem jaki… 🙂 nic nie dzieję się bez przyczyny. 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s