341. Cielistość, czyli kilka nierewolucyjnych myśli o Bogu

* Bóg jest cielisty, niewidoczny, przechodzi wiatrem, gdy się odwracamy już Go nie widać.

** Gdy jechałam w środę autem z pracy, pomyślałam sobie, że Watykan jest pewnie taki mały, żeby do niego ludzie nie emigrowali. Byłam po kolejnej rozmowie ze „światowcami” (otóż gwoli wyjaśnienia – ślubu nie bierze się po to, żeby dzieci nie były potem zdezorientowane czy też po to, żeby mieć jakąś gwarancję czegoś) i kolejny raz czułam się już tym wszystkim osłabiona. Miałam ochotę zaszyć się gdzieś w katolickim lesie, żeby nie musieć słuchać światowych złotych myśli ani poprawności politycznej. Ale to by było złe, bo Pan powiedział, że nie potrzebują lekarza zdrowi. Do Apostołów wczoraj powiedział: Wy dajcie im jeść, do każdego z nas tak powiedział. Moje życzenie na starość i na godzinę śmierci? Żebym, tak jak Jezus, mogła powiedzieć – Nie utraciłam żadnego z tych, których mi dałeś. Każdemu dana jest chyba z setka ludzi minimum podczas całego życia, jeżeli nie więcej. Wszyscy jak naczynia połączone – jeżeli jedno w górę, drugie też. I na odwrót. Grzech ciągnie w dół. Każdy grzech.

*** Jezus powiedział Apostołom przed męką, że tam, dokąd On idzie, oni pójść nie mogą. Wczoraj depcząc po kwiatkach na asfalcie uświadomiłam sobie, że przede mną deptał po nich Jezus. I wszystko, co ja przechodzę On przeszedł już wcześniej.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s