326. Muchnął…

Było to wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia. Tam gdzie przebywali uczniowie, drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: Pokój wam! A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam. Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane. Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: Widzieliśmy Pana! Ale on rzekł do nich: Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę. A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz /domu/ i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł mimo drzwi zamkniętych, stanął pośrodku i rzekł: Pokój wam! Następnie rzekł do Tomasza: Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż /ją/ do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym. Tomasz Mu odpowiedział: Pan mój i Bóg mój! Powiedział mu Jezus: Uwierzyłeś Tomaszu, bo Mnie ujrzałeś; błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli. I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej księdze, uczynił Jezus wobec uczniów. Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc mieli życie w imię Jego.

J 20,19-31

***

Nie lubię, gdy obcy ludzie na mnie dmuchają. Dmuchać mogą na mnie tylko bardzo bliscy ludzie. I to, że Pan Jezus muchnął na Apostołów jest dla mnie świadectwem, że byli ze sobą naprawdę zżyci. Bóg nie będzie dmuchał na prawo i lewo…

Dzisiejsze czytania są dla mnie jednak bardzo o kapłaństwie. Kiedyś jeden kapłan mówił nam, jak w zakrystii rozmawiał z jedną zaprzyjaźnioną siostrą zakonną, która przekonywała go, że naprawdę dostali wraz ze święceniami dar uzdrawiania. On oczywiście, że nieeee… Po czym wchodzi do zakrystii kobieta z dzieckiem i prosi o modlitwę nad nim, bo chory. Jakiś czas temu przeczytałam to, a tam:

– Jechałem na ślub mojego przyjaciela, rapera Arkadia. Zadzwoniła znajoma: „Niech ksiądz przyjedzie i pomodli się, żeby Bóg mnie uzdrowił”. Miała zmasakrowane kolano. Mówię: „To niemożliwe. Nie chodzisz, zbieramy dla ciebie na operację”. A ona: „Nie! Ja wierzę, że Bóg mnie uzdrowi. Proszę przyjechać”. Zacząłem się wykręcać, kluczyć: „Słuchaj, wiele rzeczy widziałem, ale twój przypadek jest poważny. To kolano jest zdewastowane. Przepraszam, nie mam wiary”. W końcu jednak pojechałem. Wchodzę, znajoma leży na łóżku. Kolano grube jak udo. Całe sine. Wylew podskórny. Mówi: „Proszę się modlić”. Co miałem zrobić? Nałożyłem na kolano stułę, zacząłem się modlić, choć czułem, że nie mam kompletnie wiary w jakąkolwiek Bożą interwencję. Pustka. Znajoma mówi: „Wierzę, że Bóg mnie z tego wyciągnie”. Kolano zaczęło drżeć. Nerwy – pomyślałem. I nagle czuję, że ta opuchlizna ucieka mi spod ręki, niknie pod stułą. I słyszę w sercu: „Powiedz jej: w imię Jezusa z Nazaretu wstań i chodź”. Nigdy!!! W końcu odważyłem się. Powiedziałem te słowa tylko dlatego, że to wszystko rozgrywało się w pokoju, a nie w pełnym ludzi kościele. Odwinąłem stułę. Nie było ani jednego siniaka. Mówię: „W imię Jezusa Chrystusa…”, a dziewczyna (teraz sama się przeraziła!) woła: „Co ksiądz, zwariował?”. Na drugi dzień odwołała operację i poszła z dziećmi na Turbacz.

Pan Bóg wchodzi czyli mimo drzwi zamkniętych i ciągle każe sobie wkładać palce w rany. Człowiek mówi „Łooo…”, a Jezus „No przecież tyle razy Ci mówiłem…”. Chce, żeby Mu uwierzyć, robi wszystko, by tak się stało. Łokcia jednak nie poliże, bo dał człowiekowi wolną wolę.

***

Zastanawia mnie zawsze, jak mężczyźni brną przez kartki Dzienniczka siostry Faustyny… Znam jednego, bardzo pobożnego kapłana, który  takiej duchowości nie trawi i nie przeczytał go nigdy w całości. Dla kobiety bowiem, nie ma chyba nic wspanialszego, gdy np. płacze i nagle widzi zapłakanego Chrystusa, który prosi ją, by już nie płakała, bo On nie może na to patrzeć (♥). Sama nie wiem, czy bym dźwignęła całość kolejny raz – w kawałkach aplikuję sobie co jakiś czas. I polecam. To jest świętych obcowanie, to jest dawanie Bożych znaków, to jest nauka rozmowy i słuchania Bożych słów, nauka modlitwy i posłuszeństwa. Jezus objawia się w Dzienniczku w prostych słowach jako Bóg i człowiek.

Reklamy

2 thoughts on “326. Muchnął…

  1. Miałam w czasie tego ostatniego postu przeczytać cały Dzienniczek, ale utknęłam gdzieś koło 80 str. Nie wiem czy to duchowość nie ta, wiek nie ten, a może wiara jeszcze nie ta? W każdym razie będę brnąć dalej, bo coś czuję, że warto 🙂

    1. Warto. Jeżeli duchowość nie ta, można po prostu potraktować informacyjnie 😉
      Ja przeczytałam go wiele miesięcy po zakupie, bo jakoś wcześniej nie było mi po drodze.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s