320. Dużo hałasu

Nie jestem zwolenniczką szukania znaku we wszystkim, co się dzieje. Nie jestem również zwolenniczką interpretowania zdarzeń w wymiarze Boskim i wiecznym 5 minut po staniu się. Nie jestem zwolenniczką wyrażania własnej opinii w każdym temacie. Nie jestem zwolenniczką jazgotania. Nie uważam, że kto pierwszy, ten lepszy.

Jestem zwolenniczką refleksji i duchowej zadumy. Jestem zwolenniczką dawania wolności Duchowi Świętemu i pochylania głowy przed całym światem z prośbą o modlitwę, bo oznacza to wydanie się w ręce ludzi tak, jak zrobił to (i robi na każdej Eucharystii) Chrystus.

Uznaję kościelną hierarchię, choć jej nie rozumiem. Nie interesują mnie komentarze ludzi (nawet zacnych duchownych), zaczynające się od „powinien; na pewno, oznacza to, że”. Interesuje mnie Jezus. Kocham to, że ostatni papieże odprawiali w swoim życiu msze na kajaku, chodzili w znoszonych butach, pozdrawiali ludzi po „Habemus papam” w bluzie/swetrze pod białą sutanną czy sami sobie gotowali. Będąc polonistą lub chemikiem można bardzo daleko zajść. Po owocach Boga poznacie – jakiże musi być ten Bóg, skoro ci ludzie są tylko Jego namiastką?

Toczy się wojna zła z dobrem. Nie od dziś, nie od wczoraj. Nie znajduję różnicy między komentarzami faryzeuszy, a tymi padającymi ostatnio z ust „ekspertów”. To mnie uspokaja, bo to nie od dziś, nie od wczoraj. Potrzeba światu świętych ludzi, niech przykład idzie z góry. Na dole trzeba jednak też wykonywać swoją robotę. Niekiedy trudniejszą.

A, i let’s dance – papa mo znowu bile!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s