317. Krąg

Od czasu, gdy się nawróciłam zawsze należałam do jakieś wspólnoty. Najpierw było to duszpasterstwo młodzieży przy sąsiedniej parafii, potem pojechałam do Niemiec na rok (gdzie też się próbowałam gdzieś dokleić, z różnym skutkiem), po powrocie wybrałam sobie kilka możliwości i poprosiłam Boga o pomoc w decyzji. Na zasadzie eliminacji padło na DA przy mojej własnej parafii (święty czas, 4 lata). Potem się skończyło, trwaliśmy (trwamy) jako grupa przyjaciół wokół mojego byłego wikariusza, który już zupełnie gdzie indziej mieszka. Przyjaźń trwa. Jakiś czas temu, chyba ok. roku wstecz, życie dawało mi się ostro we znaki, a ja nie do końca się z tym godziłam. Po ludzku potrzebowałam wsparcia, a nie miałam ochoty otwierać się przed kolejnym duszpasterzem i kolejną grupą (bo wspólnota działa przecież na zasadzie wymiany: daję-biorę). Poszłam do mojej znajomej kosmetyczki pod pretekstem zabiegu, bardziej jednak, żeby mnie po prostu podniosła na duchu, bo laska ma takiego Bożego powera, że trudno za nią nadążyć. Nie mówiłam jej wprost, że przyszłam, żeby od niej trochę zabrać, chciałam jej po prostu posłuchać. Wspomniała o Kręgu Bożego Miłosierdzia, wspólnocie modlitewnej „prowadzonej” przez siostry z Rybna. Klikając w link można wszystkiego się dowiedzieć, nie będę powielać potrzebnych informacji. Mam świadomość odpowiedzialnej modlitwy za wspólnotę oraz to, że wspólnota modli się za mnie. Nie muszę nigdzie wychodzić w roztopy, ani otwierać się przed nikim, przed kim nie chcę się otworzyć. Siostry organizują dni skupienia, nigdy jeszcze jednak u nich nie byłam. Przysyłają co jakiś czas listy, fragment ostatniego, który przyszedł na początku Wielkiego Postu (pisownia oryginalna):

          Św. Faustyna zachęca nas do tej wrażliwości serca na cierpienia i biedy ludzi, zwłaszcza tych najbliższych. Wielokrotnie prosił ją o to Jezus, Maryja czy Święci. jednym ze sposobów, jakich używała św. Faustyna, było przyjmowanie Komunii św. jako wynagrodzenia za grzechy ludzi. Wystarczało kilka takich przyjętych Komunii św., aby naprawić i wynagrodzić za grzechy wielu, nawet całego Narodu.

         Tak niewiele trzeba: kilka przyjętych Komunii św. (np. 5 – jak pięć ran Jezusa) z intencją wynagrodzenia za grzechy kogoś, kogo kochamy i Bóg może udzielić mu łaski z niezgłębionego Miłosierdzia, może dopomóc mu, ocalić go.

         Tak niewiele trzeba, by dopomóc naszym bliskim już teraz w ich zmaganiach z różnymi cierpieniami, z grzechem.

W głowie zaraz rodzi mi się linia obrony na ewentualne słowa krytyki – Co to za bóg? Gdzie to jest w Piśmie św.? Jarmarczna duchowość, etc, etc. Jedyne, co mi przychodzi wtedy na myśl to meritum pewnego wiersza ks. Twardowskiego – wierzę Panu Bogu jak dziecko. Nie rozumiem wielu spraw, ostatnio bardzo mocno tego doświadczyłam. I nie zrozumiem nigdy (nie dla dzieci sprawy dorosłych). W objawienia s. Faustyny można wierzyć lub nie – są dane jako pomoc. Ja Bogu z głębi duszy dziękuję za tę kobietę i za to, co po sobie zostawiła. Obawiałam się na początku zobowiązania do codziennej modlitwy, w praktyce jednak wszystko się da, jak się dobrze zorganizuje. Nigdy nie wiadomo, jaką siłę ma modlitwa wspólnoty, ale ja się czuje opatulona.

Advertisements

2 thoughts on “317. Krąg

  1. Kasiu,takie opatulenie modlitwą jest mi bardzo potrzebne,Dziekuję za namiar na Siostry z Rybna.Myślę,że podołam.Jestem na etapie Dzienniczka św.Faustyny-dopiero!!!Coraz bardziej jestem świadoma wiary.Nie miałam szczęścia na przewodnictwo duchowe,szukam sama-intuicyjnie.
    Z przyjemnością się Ciebie czyta,choć nie nadążam.A Ty pisz,pisz…Pozdrawiam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s