314. Na barana

Psalm 91 (10-15)

Nie przystąpi do ciebie niedola,
a cios nie dosięgnie twego namiotu.
Bo rozkazał swoim aniołom,
aby cię strzegli na wszystkich twych drogach.

Będą cię nosili na rękach
abyś nie uraził stopy o kamień.
Będziesz stąpał po wężach i żmijach,
a lwa i smoka podepczesz.

„Ja go wybawię, bo przylgnął do Mnie,
osłonię go, bo poznał moje imię.
Będzie Mnie wzywał, a Ja go wysłucham
i będę z nim w utrapieniu,
wyzwolę go i sławą obdarzę”.

***

Bóg mówi:

„Nie przystąpi do Ciebie niedola,
a cios nie dosięgnie Twego namiotu.
Bo rozkazałem swoim aniołom,
aby Cię strzegli na wszystkich Twych drogach.

Będą Cię nosili na rękach
abyś nie uraziła stopy o kamień.
Będziesz stąpać po wężach i żmijach,
a lwa i smoka podepczesz.

Ja Cię wybawię, bo przylgnęłaś do Mnie,
osłonię Cię, bo poznałaś moje imię.
Będziesz Mnie wzywać, a Ja Cię wysłucham
i będę z Tobą w utrapieniu,
wyzwolę Cię i sławą obdarzę. „

Na studiach dowiedziałam się, że tabernakulum znaczy namiot – fajne, pomyślałam.

Są takie chwile w życiu, kiedy wyrwać z rozpaczy może człowieka tylko Bóg. Jest się w takim miejscu, gdzie żaden z ludzi nie ma dostępu, ciemność taka, że nie wiem. Cokolwiek by jakiś człowiek nie powiedział (choćby nawet św. Faustyna), to i tak delikwent musi sam na sam z Bogiem z pewnymi rzeczami się rozprawić. Bóg może wszystko, ale człowiek musi do Niego przylgnąć. Czasem jest tak, że Bóg toczy za mnie jakąś walkę, o której ja w ogóle nie wiem, że miała miejsce. Orientuję się po wielu latach, że była i jakiego miałam fuksa. Czasem jest tak, że spostrzegam się na pierwszej linii frontu, kiedy stoi przede mną przeciwnik z wymierzonym przeciwko mnie bagnetem, że w ogóle jest jakaś walka. Walka, którą myślałam, że dawno mam za sobą. Powtórka z rozrywki jakby… Nauczona doświadczeniem, szybko zastanawiam się, jakich narzędzi potrzebuję, które poskutkowały wtedy, wiele lat temu. Jezu, ufam Tobie i różaniec. Przylgnąć. I na końcu znów się okazuje, że cały czas jestem Królewną, mała dziewczynką, którą niesie Jezus na barana albo która trzyma kawałek Jego ubrania, schowana za Nim, gdy Ten przypadkiem spotka kogoś i zatrzymuje się, żeby porozmawiać.

Ci, którzy to czytają i mnie znają, zrozumieją. Innych mam nadzieję nie przytłoczy hermetyczność powyższego wyznania i zapamiętają jedno – nie bać się, nigdy się nie bać. Na Piotrze Chrystus zbudował Kościół i bramy piekielne go nie przemogą. Amen. Błogosławionej niedzieli!

Reklamy

4 thoughts on “314. Na barana

  1. Pięknie napisane. Zgadzam się ze wszystkim. Ostatnio mieliśmy okropny czas w naszym życiu. Gdyby nie rozmowy z Bogiem i wiara, nie wiem co by się stało. Bo wiara czasem czyni cuda.

  2. Kasiu,”Jezu,ufam Tobie”,to działa !!!:) Jesteś taka młoda ,a tyle wiary w Tobie!Uczę się od Ciebie.Pozdrawiam.

  3. Tak jak byś opisała moją sytuację hihi 🙂 wszystko się zgadza w 100%! WSZYSCY co tego nie potrawią są tacy biedni… A wiesz, że mnie ostatnio mnie nawidziła taka ciemność… mam to szczęście, że Bóg zapalił i ciągle pali mi światełko 🙂 ściskam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s