293. Nikt i o nieszczęściach

„Jezus powiedział do swoich uczniów: W owe dni, po tym ucisku, słońce się zaćmi i księżyc nie da swego blasku. Gwiazdy będą padać z nieba i moce na niebie zostaną wstrząśnięte. Wówczas ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego w obłokach z wielką mocą i chwałą. Wtedy pośle On aniołów i zbierze swoich wybranych z czterech stron świata, od krańca ziemi aż do szczytu nieba. A od drzewa figowego uczcie się przez podobieństwo! Kiedy już jego gałąź nabiera soków i wypuszcza liście, poznajecie, że blisko jest lato. Tak i wy, gdy ujrzycie, że to się dzieje, wiedzcie, że blisko jest, we drzwiach. Zaprawdę, powiadam wam: Nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko stanie. Niebo i ziemia przeminą, ale słowa moje nie przeminą. Lecz o dniu owym lub godzinie nikt nie wie, ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko Ojciec.”

Mk 13,24-32

***

Jesienna depresja przychodzi z wiekiem i zaczyna się krótko przed trzydziestką. Życie to kompromisy, czyli w któreś dziedzinie będzie do kitu (chociaż napisało mi się „do kity”, co byłoby bardziej zabawne, ale zaraz bym dostała maila/smsa – pozdro Ola :*). To po krótce wyniki moich głębokich refleksji z ostatniego tygodnia. Chcę jednak o czymś innym. Mam pewnych serdecznych przyjaciół, kórych poznałam w młodzieżowym duszpasterstwie prawie (zaraz będzie) 10 lat temu. Najpierw poznałam ją, potem jego, a teraz znam ich i mieszkałam u nich w czasie remontu. Ich ślub był najpiękniejszym, na jakim byłam. Mimo że pod koniec maja w przeddzień zesłania Ducha Św. lało jak z cebra. Pewna pani z pracy M. powiedziała mu potem „Tacy jesteście wierzący, a taką pogodę mieliście na ślub”. No cóż, shit happens także wierzącym, można by pomyśleć. Tylko że to nie zawsze jest shit, to się czasem może tylko wydawać się shitem. Bóg jest gwarancją szczęścia człowieka, ale jest dosyć nieprzewidywalny, fantazyjny, i kreatywny. Można być całe życie bardzo wierzącym i rozmodlonym i można dostać okropnego raka i bardzo cierpieć, a finalnie na niego umrzeć (ergo nie zostać uzdrowionym za pośrednictwem charyzmatyka/świętego/etc.). Można zostać niesprawiedliwie potraktowanym w pracy  i być wyrzuconym z niej. Praca może zostać dotknięta przez kryzys i może się skończyć. Można być sprawcą głupiego wypadku. Można urodzić dziecko chore lub można nienarodzone stracić. Wszystkie nieszczęścia świata mogą spaść na wierzących. Serio. Cały myk polega tylko na tym, co się z tym nieszczęściem zrobi. Można zanieść Jezusowi (polecam) i powiedzieć – „Skoro tak, to teraz coś z tym zrób”.  Można po tej drodze spotkać wspaniałych ludzi, można niezwykle rozwinąć w sobie różne fajne cechy. Kryzysy mają to do siebie, że mijają. I to podczas wielkich kryysów powstają wielkie fortuny. Warto wykorzystać swój czas. Bo potem można być bardzo szczęśliwym. A można też nie iść, wpaść w depresję i strzelić se w łeb. Można. Bo człowiek ma wolną wolę.

Miłej niedzieli i żeby się wszystkim chciało tak, jak mi się nie chce…

Advertisements

3 thoughts on “293. Nikt i o nieszczęściach

  1. Hej:) Ja troszkę nie na temat-przepraszam.
    Chciałam prosić Cię-kiedyś na blogu pokazywałaś (ale jakoś już nie umiem tego odnaleźć) takiego pieska z filcu, którego dostałaś od koleżanki na poprawę humoru i też chyba był odnośnik na flickr gdzie można było pooglądać te sympatyczne filcowe rzeczy które Ona szyje. Czy możesz podać mi linka do jej galerii?
    W sumie to apropo depresji trochę…chciałam coś na poprawę humoru sympatycznego pooglądać i jakoś ten piesek mi się przypomniał:)
    Z góry dziękuję,
    I.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s