280. Hipsteria

1.”Słuchający czarnego jazzu hipsterzy wyznaczali styl lat 40. (W Polsce ich powojenną wersję stanowili bikiniarze). Dołączyła do nich w następnej dekadzie generacja bitników z Allenem Ginsbergiem i Jackiem Kerouackiem. Potem słowo zniknęło na wiele lat, by powrócić w późnych latach 90. na określenie wielkomiejskiej, lewicującej młodzieży, związanej z kulturą alternatywną, wybierającą ekologiczny, wegetariański czy nawet wegański styl życia.

Według Roberta Lanhama, autora książeczki „The Hipster Handbook”, hipster to ktoś, kto ukończył liberalną artystyczną szkołę, której drużyna futbolowa nie wygrała meczu od czasu rządów Ronalda Reagana i ma jednego przyjaciela republikanina. Uwielbia termin postmodernizm, używa słów w znaczeniu ironicznym, spędza wolny czas w barach, ale nigdy w sieciowych, w których kelnerzy mają plakietki z imionami, albo gdzie gra się w rzutki. Bardzo niehipsterskie są m.in. samochody typu suv, przedmieścia, książki z wypukłymi literami na okładce, praca na etacie, bożonarodzeniowe swetry z mikołajem i muzyka, którą można usłyszeć w radiu. Z definicji Nonsensopedii: „hipster to ktoś tak oryginalny, że w skali oryginalności od 1 do 10 jest siedemnastką. Brzydzi się komercją i nie słucha zespołów, których nazwę da się wymówić”.

2. Na co dzień wstaję między 5:30 a 5:50, potem szybko zęby, ciuchy, hydrolat i krem i wio z Leo. Następnie czasem zaczynam gotować obiad, który chcę wziąć ze sobą do pracy (jeżeli wczoraj tego nie zrobiłam), najczęściej jednak zaczynam się malować, bo maluję się kosmetykami mineralnymi, a one potrzebują czasu, poza tym nie umiem nałożyć tuszu na rzęsy tak, żeby nie upaprać połowy powieki, więc musi zdążyć wyschnąć, żeby ją ładnie i bezboleśnie usunąć patyczkiem kosmetycznym. Jem śniadanie i piję herbatę, przygotowuje „drugie śniadanie” do pracy, czyli czasem robię sałatki, a czasem tylko kanapki. Poranną kawę zastępuje mi adrenalina, wytwarzająca się w moim ciele podczas 30-minutowej jazdy autem do pracy. Siedzę w pracy, której nie lubię (kiedyś rozpłakałam się nad segregatorem już z niemocy zniesienia nudy i bezsensu), ale jest i mam najwspanialszych kolegów na świecie. Potem sposobem, w godzinach szczytu, droga powrotna zajmuje mi również 30 minut. Leo ma potem dłuższy spacer (40-60 minut). A potem to już różnie. Zależy gdzie i kiedy jadłam obiad i czy w ogóle jadłam, bo jak nie, to gotuję. Ogarniam dom i zagrodę i najczęściej lecę się z kimś spotkać. Jak się było starą panną i się prowadziło high life, lądowało się na wieczornej mszy świętej. Teraz już się nie da na obecnym etapie i w obecnej chwili, ale i tak jestem bardzo szczęśliwa. W październiku zacznie się drugi semestr mojej podyplomówki, bo mam taki kaprys i hobby, że interesuje mnie polski. Jak to powiedział D. (pozdrawiam) – są też gorsze. Weekendy, kiedyś obowiązkowo spędzane na odwiedzinach dziadków, teraz jest większa dowolność. Najczęściej są tak napakowane towarzysko, że poniedziałek powinien być wolny, żeby po nich odpocząć. Sobota rano – jako nieperfekcyjna kura domowa – spędzam na sprzątaniu generalniejszym niż w tygodniu. Tylko na reklamach karmy, psy nie roznoszą wody po całej kuchni, powodując powódź i tworząc bagno (ostrzegam wszystkich przyszłych właścicieli spanieli – to pies-brudna-kuchnia). Zaschnięte bagno trzeba regularnie usuwać, bo inaczej przenosi się na inne obszary mieszkalne.

3. Lubię czytać o jedzeniu i oglądać jedzenie, więc kupuję od czasu do czasu pewne magazyny. Zauważyłam, że ostatnio modne stały się śniadania (spożywane przez cały dzień). Ja się pytam, ile jest zatem cukru w cukrze, skoro śniadanie można zjeść o 16.oo (dobra, pomijam osoby pracujące na zmiany)? Śniadanie oczywiście jedzone nie w domu, ale w specjalnie do tego przeznaczonym lokalu. I tutaj nasuwa mi się pytanie – jak jeść śniadanie w knajpie w centrum miasta w co dzień? Trzymając się wersji, że śniadanie to mój pierwszy posiłek, żeby zjeść takowe w knajpie (w centrum miasta!), musiałabym być w niej nie później niż o 6:45. To znaczy, że z domu musiałabym wyjść przynajmniej o 6:30 albo jeszcze nawet wcześniej, bo miejsca parkingowe w centrum są wtedy zajęte przez jeszcze śpiących mieszkańców. Wstać musiałabym zatem nie później niż o 5.oo, a do łóżka marsz nie później niż o 22.oo. Dziękuję, postoję. Wstając kiedyś o 4:45 z powodu obfitych opadów śniegu czułam się jak w powieści Emila Zoli, a nie jak nowoczesna singielka-hipsterka z humanistycznym wykształceniem w XXI wieku.

4. Robimy sobie czasem w niedziele uroczyste śniadania u któreś z moich koleżanek. Germanistka, germanistka-polonistka, kulturoznawca-dziennikarka, przy paście z jajek, domowej konfiturze mojej roboty i ogromniastych kubkach debatujemy nad ostatnimi decyzjami biskupów, omawiamy szefów i koleżanki/kolegów z pracy, nasze strachy, pragnienia i marzenia. Jedna ma kota, druga psa, trzecia stylowy rower vintage. Hipster enough?

5. Mój tata był bio-rodzicem zanim stało się to modne. Nie potrzebował do tego Internetu. Całą zimę piłam tran i jadłam dziennie po ząbku czosnku, w razie potrzeby piłam syrop z cebuli, robiony własnoręcznie przez niego. Uwielbiałam ten smak. W ciągu 20 pierwszych lat mojego życia antybiotyki zażywałam raz. Efekt był taki, że były zimy, kiedy w ogóle nie chorowałam.

6. Jestem jednak sprzedajna i wcale nie taka eko-hippie: w celu chwycenia szansy spełnienia moich pracowych marzeń podpisałam pakt z panem od cukru i jestem na facebooku. Czasem muszę zjeść chipsa, a czasem hamburgera w makdonaldzie.

7. Ogólnie myślę, róbmy swoje. Czasem, idąc z tea-to-go ulicą owinięta szalem długości 5 metrów, szerokości dwóch myślę, że Meg Ryan, idąca ulicami Nowego Jorku może się przede mną schować. Że to takie jest awangardowe i modne jednocześnie. A potem przychodzę i zbieram skarpetki i brudne ręczniki walające się po podłodze.

8. Nie wiem, czy ten felieton ma jakiś sens, ale długo już nosiłam to wszystko w sobie, więc jest. Gratulacje dla każdego, który dotarł do tego miejsca. Szalom.

Reklamy

One thought on “280. Hipsteria

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s