259.

„Dla Elżbiety nadszedł czas rozwiązania i urodziła syna. Gdy jej sąsiedzi i krewni usłyszeli, że Pan okazał tak wielkie miłosierdzie nad nią, cieszyli się z nią razem. Ósmego dnia przyszli, aby obrzezać dziecię, i chcieli mu dać imię ojca jego, Zachariasza. Jednakże matka jego odpowiedziała: Nie, lecz ma otrzymać imię Jan. Odrzekli jej: Nie ma nikogo w twoim rodzie, kto by nosił to imię. Pytali więc znakami jego ojca, jak by go chciał nazwać. On zażądał tabliczki i napisał: Jan będzie mu na imię. I wszyscy się dziwili. A natychmiast otworzyły się jego usta, język się rozwiązał i mówił wielbiąc Boga.”

Łk 1,57-66.80

***

Kiedy organizuje sobie człowiek życie z Panem Bogiem na czele listy priorytetów, wszystko zaczyna się jakby samo układać. Zaczyna oczyszczać swój świat z niepotrzebnych przedmiotów oraz unikać kontaktów, które mu szkodzą. Rzeczy niemożliwe po prostu zaczynają się dziać, bo Boga nie interesują ludzkie ograniczenia. Posługuje się naturą, by udowodnić człowiekowi, że to, co wydaje mu się z nią sprzeczne jest jak najbardziej naturalne. Bóg działa po prostu prosto. I wieje kędy chce i szum Jego słyszysz. Uwielbiam, kiedy wieje. Przeczytałam ostatnio, że słowo Ruah oznaczające Ducha Świętego, dla ludzi z ziemskiej ojczyzny Chrystusa, oznacza tak naprawdę, że wiatr pachnie. I że podobno u nas nie. No, ziołami prowansalskimi na pewno nie, ale tutejszymi tak. Bóg jest właśnie taki delikatny. Tym powiewem rozczłonkowuje Morze Czerwone naszego życia. Tym powiewem wznieca ogień w sercu. I rozjaśnia umysł, biorąc nas za brodę i odwracając głowę w stronę, w którą nigdy nie pomyślelibyśmy, żeby spojrzeć. Bóg jest prosty i chce, żebyśmy też tacy byli.

Z rzeczy ziemskich:

– nie masz na świecie żadnej słodszej rzeczy niż śpiący spaniel (sorry, Maf)

– wątpię, żebym kiedyś jeszcze malowała się czym innym niż kosmetykami mineralnymi – żaden inny makijaż nie wygląda tak dobrze, kiedy złazi z buzi po 8 godzinach pracy i godziny w upalnym samochodzie

– pożyczyłam babci „Flusha” Virgini Woolf – zarwała noc, bo tak ją wciągnęło = babcia swój człowiek

– „Nietykalni” filmem mojego życia

– jestem aktualnie (zapewne chwilową) główną celebrytką w firmie w związku ze zmniejszaniem ilości mnie w przestrzeni, a ja jedynie widzę, że mi się zrobiły wklęśnięcia nad łokciami, zeszczuplały mi stopy i kostki (zawsze, gdy myślę o kostkach czyiś, przypomina mi się kasztanka Marszałka i, nie wiem dlaczego, to chyba w moim mniemaniu najfajniejszy komplement, jaki można otrzymać – ze względu na klacz, nie Marszałka)

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s