220. Weekendu nie będzie

Ludzie szczęśliwi są mniej zmęczeni, co twierdzę nawet w tej chwili, kiedy zaczyna mi się dosłownie kręcić w głowie ze zmęczenia, a widzenie sprawia mi już poważne trudności. Skoro świt pojechałam do fabryki (spóźniona), potem pędem na pogrzeb (spóźniona), potem pędem ugotowałam obiad (o tym później) i potem pędem na uczelnię (bo znowu jestem studentką; oczywiście spóźniona).

Od blisko tygodnia, pierwszy raz w życiu, jestem na diecie. Przymierzałam się do tego już latem zeszłego roku. Dobrze by było troszkę schudnąć, to jednak nie jest aktualnie moim celem. Moim celem jest nauczyć się regularnie jeść. Bywają psy, które na spacerze nie zdążą zrobić kupy, bo są tak podekscytowane dworem, że zapominają. Ja często po prostu zapominałam o tym, żeby zjeść. Regularne gotowanie zabiera mnóstwo czasu (nawet jeżeli jest to pół godziny dziennie tylko), ale pierwszy raz od bardzo dawna jem codziennie obiad. Jem też oczywiście mniej, co daje mi się we znaki raczej psychologicznie niż fizycznie. Szukam zatem aktualnie różnorodnych dietetycznych przepisów, bo ile można jeść ryż z kurczakiem, odkrywam nowe smaki i łamie w sobie stereotypy żywieniowe. Przyzwyczajenie drugą naturą człowieka, więc za kilka tygodni, mam nadzieję, będzie już lepiej z uwzględnianiem gotowania obiadu wieczorem (na następny dzień) lub po prostu po pracy. Owoce i warzywa rośnijcie zdrowo i na chwałę ojczyzny!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s