198. Adwent

Adwent zaczynałam spacerując z Leonem po ukochanych zakamarkach naszej dzielnicy. Śniegu niet, ale klimat był…

 

Potem się Maria przeprowadzała. Przewoziłam kilka „drobiazgów” – Szerszeń to przyczajony tygrys, ukryty transporter. Chłopaki na nowych śmieciach:

Wczorajsze świętowanie z Carlosem i ta błogosławiona świadomość, że jutro, czyli dziś, nie trzeba iść do pracy:

Prezent od Gwiazdora dla Leona, piszcząca piłeczka, której Zdzichu się oczywiście boi (ciocia Carlos niepocieszona):

Święta w mojej rodzinie nie będą wesołe. Jeden z moich dziadków w stanie bardzo ciężkim od kilku dni walczy o życie po wypadku (potrącony na pasach przez samochód). Proszę o modlitwę (koronka do Bożego Miłosierdzia trwa jakieś 9minut).

To idę sprzątać…

Reklamy

4 thoughts on “198. Adwent

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s