186. Po.

Powoli kończę remont, szafki już wiszą. Jeszcze sufit.

Szerszeń ma już normalny wyraz twarzy, szczęka mu się domyka.

Trwała znacznie ułatwia mi codzienność.

Największym prorokiem może być ktoś, kto nigdy nie wymówił słowa „Bóg”. Kto nigdy nie wypowiedział żadnego słowa.

Teraz to jakby przesiąść się z kolorowej telewizji na czarno-białą. Pachnie nią, czasem słyszę jak psika.

Otwieram drzwi, a tu pusto.

Mam wakat pod łóżkiem.

Reklamy

2 thoughts on “186. Po.

  1. Kasiu, czy znasz to miejsce?
    http://henrygreywolf.blogspot.com/ jest tam smutnooptymistycznie 😉
    Ja dopiero przeczytałam kilka zapisków, ale gdy doszłam do 29 pażdziernika – pomyślałam o Tobie 🙂

    Końca remontu zazdroszczę – u mnie faza remont remontu. Tak, tak jest coś takiego, niestety 😦
    Usciski 🙂

  2. Hej,
    nie, nie znałam. Dziękuję 🙂 Niestety, nie jestem w stanie już wziąć Husky’ego – kiedy się miało ideał, trudno iść na ustępstwa 😉 Będzie co innego, zarezerwowałam już sobie w hodowli jednej. Ale pewnie dopiero ok. kwietnia zląduje u mnie w pałacu.

    Remont, jak się dziś okazało, będzie miał jeszcze ciąg dalszy. Biorąc pod uwagę, że większość robię sama (z pomocą mamy i Marysi), mam już naprawdę dosyć.
    Ściski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s