148.

Przybądź Duchu Święty,
Ześlij z nieba wzięty
Światła Twego strumień.

Przyjdź, Ojcze ubogich,
Przyjdź, Dawco łask drogich,
Przyjdź, Światłości sumień.

O, najmilszy zgości,
Słodka serc radości,
Słodkie orzeźwienie.

W pracy Tyś ochłodą,
W skwarze żywą wodą,
W płaczu utulenie.

Światłości najświętsza,
Serc wierzących wnętrza
Poddaj Twej potędze.

Bez Twojego tchnienia,
Cóż jest wśród stworzenia?
Jeno cierń i nędze.

Obmyj co nieświęte,
Oschłym wlej zachętę,
Ulecz serca ranę.

Nagnij, co jest harde,
Rozgrzej serca twarde,
Prowadź zabłąkane.

Daj Twoim wierzącym,
W Tobie ufającym,
Siedmiorakie dary.

Daj zasługę męstwa,
Daj wieniec zwycięstwa,
Daj szczęście bez miary.

***

Upał i duchota wypalają we mnie prawie każde działanie, wzbudzają agresję i powodują apatię. Zapaliła się lampka „Emergency” i wydłużyłam sobie weekend, by odpocząć. Podjęcie decyzji, w co się ubrać, przekracza moje możliwości (więc dziwię się, że nie chodzę nago albo chociażby w piżamie), nie wspominając już o sensownym zaplanowaniu wakacji, logistycznym zorganizowaniu porządków domowych i prania (tu upał akurat bardzo jest przydatny, zwłaszcza jak się człowiekowi przypomni godzinę przed wyjściem do filharmonii, że przecież jedwabna halka leży w koszu z brudami). Firma „Schwarzkopf” nie produkuje już mojego ulubionego żel-kremu do włosów w takim składzie, jak kiedyś, bo loki nie wytrzymują 48 godzin :|, przyszła jednak nowa Lucy (jak na razie mój numer 1 wśród mineralnych podkładów) już teraz w odpowiednim odcieniu i nie wyglądam jak gejsza. Upał zelżał i chyba tylko temu, niestety, mogę zawdzięczać nieznaczną poprawę kondycji. Dalej trzeba ciągnąć taczkę obłędu, więc ciągnąć przestać nie zamierzam. Wczoraj cztery godziny łapałam spadającego Ducha Świętego u poznańskich dominikanów i wracając po północy, napotkawszy dwa zastępy straży pożarnej pomyślałam, że nieźle musiał dać czadu (okazało się, że jechały do wypadku). Duch Święty działa we mnie czasem bardziej spektakularnie, czasem mniej, czasem od razu wiem, że to On bezpośrednio, czasem że przez drugiego człowieka, a czasem po kilku latach odkrywam, że to musiał być On. Czerwiec to miesiąc rocznic – mojego chrztu, mojego nawrócenia (to tylko 8 lat, a ja mam wrażenie, że moje życie właśnie wtedy dopiero się zaczęło), ślubu moich rodziców oraz rozpadu ich małżeństwa (świętują razem na wakacjach w śródziemnomorskim kraju). Jednym słowem nihil novi, ale może wkrótce uda mi się coś wymyślić, nad czym myślę od lutego. Można się pomodlić 🙂

A, no i kupiłam wreszcie nowe akumulatorki do aparatu, więc chyba bedom foty…

Reklamy

One thought on “148.

  1. Ile razy mówiłam Ci, że uwielbiam „Cię” czytać? Nie ważne ile- i tak za mało!
    Musimy się zgadać i nadrobić zaległości w relacjach. Stale pamiętam, myślę!
    Pozdrawiam z pracy :*

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s