134. Królewskie Triduum

Pragnąc poszerzać swoje horyzonty, nie wzięłam urlopu i do piątku pilnie pracowałam. Się ma jednak fajnego szefa, wychodzi się o 12. Test poszerzenia horyzontów pt. „Jak to jest normalnie pracować do końca” wyszedł dosyć negatywnie – ciężko przebić się przez codzienność i myśleć o Ogrodzie Oliwnym, sądzie, biczowaniu… Zwłaszcza, gdy pogoda jest raczej letnia niż wiosenna. Dla mnie wszystko zaczyna się w Wielki Czwartek wieczorem – uroczystość w poznańskiej katedrze, z biskupem Gądeckim na czele  (którego jestem ogromną fanką), doprowadziła mnie do porządku. Wielki Piątek spędzony w innym kościele niż zazwyczaj, ubogi liturgicznie, ale ciągle sobie powtarzam, że chodzi przede wszystkim o to duchowe. Szybka kolacja w domu, z powrotem w auto i do własnego kościoła na krótką adorację i by dać buzi Jezusowi na krzyżu. Pierwsza od dawna noc, którą można nazwać przespaną, letnia sukienka bez rajstop*, szybki kurs po okolicy w celu zakupienia prezentów. Za kilka godzin do babci jednej i drugiej po koszyczki, potem do Święconki u babci drugiej. Jutro o 10 u babci drugiej śniadanie, potem spacer, zawsze potem następował rosół, w tym roku – żurek, następnie pierwsi dziadkowie z wizytą u drugich dziadków i po niedzieli. Od kilkunastu lat tak samo. Daje poczucie bezpieczeństwa i wspólnoty.

* Ci, znający mnie trochę bardziej, znają moją awersję do rajstop poniżej 40den. Noszenie ich to dla mnie zawsze katorga, więc korzystam zawsze z pierwszej lepszej okazji, by się ich pozbyć, ku rozpaczy Carlosa…

Reklamy

2 thoughts on “134. Królewskie Triduum

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s