99. Słowo oraz dlaczego mówię „NIE”

Panie, świat cały przy Tobie jak ziarnko na szali, kropla rosy porannej, co spadła na ziemię. Nad wszystkim masz litość, bo wszystko w Twej mocy, i oczy zamykasz na grzechy ludzi, by się nawrócili. Miłujesz bowiem wszystkie stworzenia, niczym się nie brzydzisz, co uczyniłeś, bo gdybyś miał coś w nienawiści, nie byłbyś tego uczynił. Jakżeby coś trwać mogło, gdybyś Ty tego nie chciał? Jak by się zachowało, czego byś nie wezwał? Oszczędzasz wszystko, bo to wszystko Twoje, Panie, miłośniku życia! Bo we wszystkim jest Twoje nieśmiertelne tchnienie. Dlatego nieznacznie karzesz upadających i strofujesz, przypominając, w czym grzeszą, by wyzbywszy się złości, w Ciebie, Panie, uwierzyli.

Łk 11,22-12,2

***

„Nie” Halloween nie mówię dlatego, że jest to kolejny przejaw amerykanizacji kultury w Polsce, lecz dlatego, że jest to „święto”, które niesie ze sobą poważne zagrożenia dla naszej duchowości i tak naprawdę dla całego naszego życia. W życiu i na blogu reprezentuję poglądy katolickie (jakby się ktoś jeszcze nie zorientował 😉 ), więc zdaję sobie sprawę, że to co za chwilę napiszę może być przez niektórych (jeżeli nie przez większość) uznane za średniowieczne bzdury. Ale do rzeczy…

Posiłkuję się hasłem halloween opracowanym przez polskiego jezuitę ks. Posackiego: <<Ks. Posacki zwraca uwagę na fakt, iż tradycja halloween przejęta została z kultów magicznych i satanistycznych. Przypomina, że „ta pogańska tradycja została zawłaszczona przez satanistów, którzy Noc Halloween (z 31 października na 1 listopada) łączą z wieczorem tzw. „czarnych mszy” i orgii seksualnych, związanych z jednoczeniem się z demonami”. Dalej ksiądz Posacki mówi, że: „wiąże się to także ze składaniem ofiar z ludzi w kulcie satanistycznym”. Tym, którzy widzą w halloween tylko zabawę ksiądz Posacki przypomina, że „w tradycji amerykańskiej „święto” to wygląda pozornie niewinnie i wydaje się być jedynie zaspokojeniem potrzeby tajemniczości, czemu sprzyja m.in. przebieranie się za czarownicę, wampira, ducha czy diabła”. Autor podkreśla jednak, że „wszystkie te postaci w tradycji europejskiej związane są z osobą szatana”.>> (źródło)

Niestety dzisiejsi ludzie ignorują fakt istnienia sfery duchowej, otwierają często drzwi swojej duszy i serca, wpuszczając do nich różne świństwa. Z własnego doświadczenia wiem, że to że ktoś „nie jest świadomy” albo „nie traktuje tego poważnie” albo „przecież zatrzymuje się tylko na tym zewnętrznym, czyli na dawaniu cukierków, wykrawaniu dyni i przebieraniu się” niczego nie zmienia. Rarytasy miały pierwotnie przekupywać złe duchy, a wycięte dynie obrazowały potępione dusze.

Kościół Katolicki przestrzega w Katechizmie: <<Katechizm Kościoła Katolickiego W artykule 2116 KKK mówi: „Należy odrzucić wszelkie formy wróżbiarstwa: odwoływanie się do Szatana lub demonów, wywoływanie zmarłych lub inne praktyki mające rzekomo odsłaniać przyszłość. Korzystanie z horoskopów, astrologia, chiromancja, wyjaśnianie przepowiedni i wróżb, zjawiska jasnowidztwa, posługiwanie się medium są przejawami chęci panowania nad czasem, nad historią i wreszcie nad ludźmi, a jednocześnie pragnieniem zjednania sobie tajemnych mocy. Praktyki te są sprzeczne z czcią i szacunkiem – połączonym z miłującą bojaźnią – które należą się jedynie Bogu„. W artykule 2117 Katechizm mówi: „Wszystkie praktyki magii lub czarów, przez które dąży się do opanowania tajemnych sił, by posługiwać się nimi i osiągnąć nadnaturalna władzę nad bliźnim – nawet w celu zapewnienia mu zdrowia – są w poważnej sprzeczności z cnotą religijności. Praktyki te należy potępić tym bardziej wtedy, gdy towarzyszy im intencja zaszkodzenia drugiemu człowiekowi lub uciekania się do interwencji demonów.”>>

Z tego samego powodu odrzucam także „andrzejki” i nie czuję się z tego powodu uboższa albo smutniejsza z powodu braku rozrywek. Człowiek wierzący powierza się Bogu, ufa mu, że Ten znajdzie dl niego najlepsze rozwiązanie, chroni go i troszczy się o niego, nie potrzebuje w tym celu przekupywać nikogo.

Pięknej niedzieli 🙂

Reklamy

19 thoughts on “99. Słowo oraz dlaczego mówię „NIE”

  1. Kasiu, odpowiedając na Twój wpis u mnie:
    Tęsknię za dwiema moimi córeczkami (miałyby odpowiednio: 6 lat i 2 lata…) nie jest mi łatwo pisać to, co napisałam… Cierpię okrutnie, ale chwytam się nadziei spotkania z nimi na Drugim Brzegu… jak tonący brzytwy.
    Nie dana mi niestety jest ta łaska, o której napisałaś u mnie…
    Nie oceniaj mnie tak łatwo…
    Pozdrawiam mimo wszystko;)

    1. Napisałam po prostu, jaki wydźwięk miały w moich oczach i uszach słowa, które napisałaś do Ani, której sytuacje z ostatnich lat (roku?) znam i wiem, jak ciężko jej było. Myślę, że „oceniasz” jest tutaj zdecydowanie zbyt mocnym słowem i zdaję sobie sprawę, że publiczne pisanie o swoich bólach nie jest proste.

  2. Przepraszam Ciebie i Anię… jeśli poczułyście się w jakikolwiek sposób dotkniete… Anię lubię, szanuję i podziwiam z wielu względów… z całą stanowczością pragnę podkreślić, że ani przez chwilę nie chciałam jej dotknąć… Był czas, że wypisałyśmy wiele linijek na gg o @… W wielu kwestiach bardzo mi pomogła swoją mądrością, życzliwością i radą…
    Myślę, że jakieś ogromne nieporozumienie się stało… Nie jestem osobą swarliwą… proszę edytujmy obie komentarze na swoich blogach… które nic nie wnoszą dobrego… a mogą być przyczyną przykrości…
    Pozdrawiam Millu

  3. Nie ma za co przepraszać 🙂 Ani Ania ani ja nie czujemy się dotknięte, nie wiem też o jakiej przykrości piszesz 🙂 Analizowałam nasze wpisy i nie znalazłam żadnego momentu, który mógł być niegrzeczny/nieuprzejmy czy agresywny. Wypowiedziałam tylko spokojnie swoje zdanie, nie miałam w zamiarze nikogo dotykać ani obrażać 🙂

  4. Hmmm… Jestem „za”, czyli „przeciw” Halloween, dokładnie tak, jak Ty. I argumentacja świadomości/ nieświadomości do mnie nie trafia. Naturalnym jest, że dziecko samo z siebie nie musi wiedzieć, czy coś jest dobre, czy złe- od tego ma rodziców. A jeśli takowym zależy na rozwoju dziecięcia w Duchu konkretnych zasad, to powinni zadać sobie trud i poszperać nieco na rzeczony temat. W takich sytuacjach, nawet jeśli nie potrafię (mimo poszukiwania odpowiedzi u bardziej kompetentnych) stuprocentowo rozstrzygnąć, czy coś niesie ze sobą przesłanie, pod którym ja nie chcę się podpisywać, czy też nie- jak np. joga traktowana tylko i wyłącznie forma aktywności ruchowej, to po prostu odstępuję.

    1. Kasiu, ja się z Tobą zgadzam w pełni. Są jednak ludzie, którzy w ogóle się tym nie przejmują, dla których fakt, że coś w wymiarze duchowym może być szkodliwe w ogóle nie istnieje. Jakby w ogóle ignorowali fakt istnienia Zła…

  5. to Ty jesteś katoliczką ????

    no SZOK !!!! na zasadzie luźnych skojarzeń przyszło mi na myśl zdanie „jadę sobie spokojnie dziurą a tu asfalt”

  6. Jakby co, to podpisuje sie pod tym postem „recami i nogami”. Ludziska za mocno i za czesto przyzwalaja by zly duch mial do nich dostep! I do tego jeszcze tak sprytnie ukryty pod przykrywka zabawy.. A tak poza tym, to wszystkiego dobrego wszystkim tu zagladajacym z okazji Dnia Wszystkich Swietych!!! Niech Pan Wam blogoslawi +!

  7. „Są jednak ludzie, którzy w ogóle się tym nie przejmują, dla których fakt, że coś w wymiarze duchowym może być szkodliwe w ogóle nie istnieje. Jakby w ogóle ignorowali fakt istnienia Zła…”
    Kasiu, albo po prostu nie są świadomi…Tak było długi czas ze mną. Wielu rzeczy ja po prostu (z różnych zawiłych względów) nie wiedziałam…Na szczęście wiem coraz więcej:) Droga do Pana każdego z nas jest indywidualna.
    Dzięki za ten wpis-trzeba ludzi uświadamiać przed zagrożeniami tego typu!
    Pozdrawiam:)

  8. Dynię przed domem stawiali sobie czciciele szatana… Zawsze powtarzam, że największym zwycięstwem szatana jest to, że ludzie w niego nie wierzą. Powoli staje się nie bytem, lecz stworkiem z różkami z bajeczki dla dzieci. Tak jakby istnienie zła nie było logiczną konsekwencją istnienia Boga. A potem ludzie wpisujący sobie w autograf odwrócony krzyż stają się celebrytami i autorytetami.
    Ale rozsypanka myślowa mi wyszła 😦

    1. Nie tylko Ty powtarzasz 😉 Ale ja się nie zgadzam, że istnienie zła jest logiczną konsekwencją istnienia Boga. Jest konsekwencją buntu.

      1. hmm a ja się poniekąd zgadzam. tak samo jak noc i dzień, jak weekend i tydzień pracy, jak dobro i zło, tak Bóg i Szatan.
        Nie mam za to pojęcia o czym mówicie Z. z odwróconym krzyżem u autorytetów?

      2. Mam na myśli to, że wierząc w Boga, wierzymy w istnienie zła, tak jak napisałaś – w bunt, który był i którego konsekwencją jest właśnie istnienie zła, tego spersonalizowanego i tego abstrakcyjnego. Wierząc w Boga, wierzymy, że szatan też istnieje i bruździ, gdzie może (po spowiedzi bardziej?). Co do idoli z odwróconym krzyżem, to chodziło mi o pewnego pana, który robi na tym kasę i porusza celebrytów swoją białaczką (żeby nie było – współczuję, ale tak jak każdemu innemu)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s