54.

Dziś wspomnienie św. Urszuli Ledóchowskiej.

Odnajduję w jej duchowości też trochę siebie, uważam ją z moją Matkę Duchową. Nie znam na pamięć jej pism, a życiorys tylko mniej więcej. Jest nazywana „Apostołką Uśmiechu” i to  już wystarcza 😉

Kiedyś szukałam jakiegoś świętego czy jakieś osoby, do której mogłabym się „przykleić” i odnaleźć w nim/niej siebie samą. Nie ma jednak jednej takiej osoby, Kościół jest tak różnorodny, że każdy może znaleźć coś dla siebie. Nie ma też gotowego przepisu na życie. Są różne rodzaju duchowości i ktoś mi kiedyś powiedział, że jestem niebezpieczną franciszkańsko-karmelitańską mieszanką. Dlaczego niebezpieczną? Nie mam pojęcia, ale coś w tej mieszance jest na rzeczy…

A teraz oddaję mikrofon św. Urszuli 🙂

” (…)Nie zadawalajmy się jednak tym pobożnym życzeniem: „świętych nam potrzeba”, ale powiedzmy sobie: „wyżej, duszo moja, trzeba mi dążyć do świętości i to koniecznie!” A może niejedna gotowa powiedzieć: „Co to za pomysł. Świętość – to nie dla mnie, to nie na nasze życie dzisiejsze” (…)
Nie, Dziecko drogie, masz fałszywe pojęcie o świętości. Świętość przystępna jest dla każdje duszy dobrej woli, świętość nie wymaga nic nadzwyczajnego, przechodzącego siły przeciętnego człowieka. Nie!

Na czym polega świętość, do której wszyscy dążyć powinni – to już św. Paweł nas uczy: „Wola Boża – wasze uświęcenie”. Na czym polega? Na miłości Bożej (…). Bóg nic nadzwyczajnego od nas nie wymaga, nic innego jak spełnienia woli Bożej, wyrażonej nam w przykazaniach Bożych i kościelnych i w obowiązkach naszego stanu. Nic nadzwyczajnego, tylko zrozumienie (…) że każdą najobojętniejszą czynność życia codziennego możemy zamienić w akt miłości Bożej: „Jezu, wszystko dla Ciebie”. Tak, za pomocą tych słów, mieszkających stale w sercu naszym i często wypowiadanych ustami, możemy zmienić życie nasze, składające się z najprostszych czynności, życie ciche, ukryte, nie znane światu w jeden hymn Bożej miłości. Możemy to życie ziemskie na skrzydłach miłości podnosić do regionów Bożego pokoju i Bożej świętości, możemy stać się świętymi – nie z aureolą kanonizacji, do świętości niekoniecznie potrzebnej – ale w duchu i w prawdzie, na chwałę Bożą i dla dobra dusz. (…)”

„Dzwonek św. Olafa”, I/1938 (w: Urszula Ledóchowska „Wybór artykułów 1915 – 1939”. Wybór: S. Ancilla Kosicka, S. Józefa Zdybicka. Redakcja i opracowanie graficzne: S. Urszula Lesiak, S. Jolanta Olech, S. Franciszka Sagun. Rzym 1981, Dom Generalny Urszulanek SJK). Żródło

Advertisements

2 thoughts on “54.

  1. Kasiu, czy ten KOTOŚ na pewno obrze Cię znał? 😉
    Dzięki za przypomnienie św.Urszuli.
    Dzięki Tobie też rozczytuję się w blogu s.Małgorzaty 🙂 Tak, tak – nie wiedziałam, że tak fantastycznie bloguje! Codziennie!

    Dobrych chwil i dużoooo słońca życzę sobotnio 😉

  2. Asiu, może dobrze i nie znał, ale chyba miał nosa :)W końcu jestem niedoszłą karmelitanką wychowywaną duchowo przez franciszkanów… A czemu?
    Bloga siostry Małgorzaty podczytuję od czasu do czasu, podnosi mnie na duchu 🙂
    U nas słońce, piękna pogoda, a ja co? Siedzę przed monitorem i się magistruję. Dziś i jutro kulminacyjna fala na Warcie, widziałam wczoraj – robi wrażenie.
    Pięknej soboty!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s